środa, 5 kwietnia 2017

Cmentarz Garnizonowy i Oliwski w Gdańsku

Z grubsza rzecz biorąc, Gdańsk ma swoje Powązki (Srebrzysko) i swój odpowiednik warszawskiej "Wólki" lub krakowskiego Cmentarza Batowickiego (Cmentarz Łostowicki). Nie ma zaś swojego "Salwatora", czyli względnie niewielkiej nekropolii, na której spoczywa pokaźne grono wybitnych jednostek, chyba że potraktujemy tak...cmentarze blisko związanego z Gdańskiem Sopotu. Nie zmiana to fakt istnienia w dzielnicy Chełm cmentarza zwanego Salvator Nowy od ewangelickiej parafii Zbawiciela, która zainicjowała jego powstanie. Spoczywa na nim pierwszy polski powojenny medalista olimpijski, bokser Aleksy Antkiewicz (1923-2005). Jednak również w granicach miasta z dwoma krzyżami w herbie można znaleźć ciekawe funeralne historie nie związane z Wrzeszczem...

Wbrew nazwie większość osób pochowanych po II wojnie światowej na położonym blisko Starego Miasta i dworca kolejowego Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku nie miała wiele wspólnego z wojskiem. W latach 1945-61 miejsce wiecznego spoczynku znalazło tam wielu powojennych pionierów, w tym patron niedalekiej ulicy *Łukasz Dziekuć-Malej (1888-1955), duchowny baptysta, przed drugą wojną światową działacz białoruskiego ruchu narodowego i tłumacz Nowego Testamentu na ten język, Łukasz Dorosz (1897-1954) - rektor WSP i dziekan Wydz. Elektrycznego Politechniki Gdańskiej oraz przedwojenny wiceburmistrz Ozorkowa i poseł NZR na Sejm Ustawodawczy Stanisław Niewinowski (1892-1955). Po ponownym otwarciu w 1995 r. dołączyli do nich m.in. zmarła na malarię podróżniczka po Afryce Kinga Choszcz (1973-2006) oraz dobrze znany gdańszczanom i turystom jako przechadzający się po Długim Targu pirat Andrzej Sulewski (1945-2010). Po pewnych perturbacjach, w kwietniu 2012 r. rajcom udało się wyłonić nowego :) Fani sportu powinni pamiętać o najlepszym piłkarzu 60-lecia Lechii Romanie Rogoczu (1926-2013, kwatera 17) oraz dwunastokrotnym mistrzu Polski w biegach długich *Janie Kielasie (1916-97, kwatera 13).


Stricte garnizonowy charakter posiada część malowniczo położonego na wzgórzach (choć nie tak wysokich jak w przypadku Srebrzyska) cmentarza przyległa do ulicy Antoniego Giełguda, który...powinien być Ignacym, ale radni obawiają się kosztów zmiany. Służy ona również jako miejsce pamięci ofiar terroru komunistycznego w czasach stalinowskich. W sierpniu 2016 r. na kwaterę 14 były skierowane oczy całego kraju, ponieważ odbył się tam pogrzeb spopularyzowanej przez spektakl Teatru Telewizji z 2007 r. sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK Danuty Siedzikówny "Inki" oraz dowódcy 2 kompanii 4 Wileńskiej Brygady AK Feliksa Selmanowicza "Zagończyka". Zostali oni straceni w więzieniu przy ulicy Kurkowej 28 sierpnia 1946 r. Inny pochowany tam "wyklęty" zidentyfikowany przez IPN to zamordowany w 1947 r. porucznik Adam Dedio, kierownik tajnej kancelarii Marynarki Wojennej i oficer wywiadu organizacji Semper Fidelis Victoria. Innych bohaterów (m.in. Bernarda Myśliwka i Józefa Ratajczaka) upamiętniają tabliczki na murze cmentarnym.



O prawie dwustuletniej historii cmentarza, o której można poczytać na stronie internetowej Zarządu Dróg i Zieleni przypomina kilka monumentów ku czci ofiar dwóch wojen światowych (w tym zmarłych w niewoli jeńców rosyjskich) oraz konfliktów zbrojnych Prus epoki Bismarcka z Austrią i Francją. Niestety ze zniszczeń wojennych ocalało bardzo niewiele nagrobków indywidualnych, w tym dwóch generałów: niemieckiego - Wilhelma Gottfrieda Erdmanna von Felden (1789-1864) i rosyjskiego - Siergieja Jawlenskiego (1850-1929), sędziego wojskowego, który uciekł przed bolszewicką mobilizacją. Na potłuczonych pomnikach zwraca uwagę dużą liczba zniemczonych nazwisk polskich.


Wciąż na cmentarzu znajduje się też pomnik marynarzy krążownika SMS Magdeburg, który w 1914 r. rozbił się na skałach u wejścia do Zatoki Fińskiej. To on miał być celem "kurtuazyjnej wizyty" pancernika "Schleswig-Holstein" w Gdańsku, która rozpoczęła II wojnę światową.

Ciekawostką jest fakt pochowania przy ulicy Dąbrowskiego matki i ojczyma Donalda Tuska. Mylący jest za to napis na grobie doktora historii Pawła Głowackiego. Jego córka Izabela Tomaszewska (1955-2010), szefowa Zespołu Protokolarnego Kancelarii Prezydenta RP, która zginęła pod Smoleńskiem, spoczywa na warszawskich Powązkach Wojskowych. Alternatywą dla braku miejsca na tradycyjne pochówki jest kolumbarium, w którym niedawno spoczęły prochy twórcy pierwszej polskiej prywatnej telewizji Sky Orunia Zbigniewa Klewiado (1949-2017). Początkowo była ona nielegalna, można więc powiedzieć, że to miejsce wyjątkowo przyciąga piratów...

kaplica pogrzebowa na Cmentarzu Garnizonowym

rzeźba "Matka i córka" na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich

Cmentarz Oliwski powstał w 1832 r. Do 1945 r. składał się z czterech części: dwóch katolickich i dwóch ewangelickich. Podobnie jak na Cmentarzu Garnizonowym, nie zachowało się tam wiele reliktów czasów dominacji niemczyzny nad Motławą, jednak na ich podstawie można wywnioskować, że miejscowi Kaszubi przywiązywali dużą wagę do upamiętniania zmarłych. W okolicy kaplicy z 1909 r. znajdują się groby duchownych związanych z katedrą i okolicznymi parafiami. Do najwybitniejszych osób świeckich, które znalazły tu miejsce spoczynku należą (oznaczenia cyfrowe - pasy prostopadłe do budynku administracji i kaplicy, literowe - równoległe):

- Jan Borowski (1890-1966), kierownik Katedry Historii Architektury Powszechnej Politechniki Gdańskiej, 1946-51 wojewódzki konserwator zabytków, przed II wojną docent Uniwersytetu Stefana Batorego, kierował rekonstrukcją majątku w Zułowie 8-9-9
- Romuald Bukowski (1928-92), malarz, grafik, prezes gdańskiego oddziału ZPAP 1970-72 i 1990-92, dyrektor Biura Wystaw Artystycznych w Sopocie, bezpartyjny poseł 1980-82, jako jedyny głosował przeciw wprowadzeniu stanu wojennego 14-A-2
- Stanisław Chomicz (1893-1950), major, komendant Inspektoratu AK Mielec i Obwodu Kolbuszowa, dyrektor Centrali Rybnej w Gdyni 15-2-2
- Bronisław Czerwiński (1907-57) rektor Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie 1953-54, rektor Wieczorowej Szkoły Inżynierskiej, prorektor Politechniki Gdańskiej, matematyk 12-A-16
- Henryk Gronowski (1928-77), piłkarz Lechii Gdańsk, w 1957 r. zagrał raz w reprezentacji Polski 8-15-9
- Jan Kilarski (1882-1951), dyrektor Państwowego Wyższego Kursu Nauczycielskiego w Poznaniu, autor przewodników m.in. po Gdańsku, naczelnik Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego 13-14-9
- Kazimierz Kopecki (1904-84), rektor Politechniki Gdańskiej 1954-55 i 1960-66, doktor honoris causa, dziekan Wydziału Elektrycznego, bezpartyjny poseł 1961-69
- Zbigniew Kosycarz (1925-95), wieloletni fotoreporter "Dziennika Bałtyckiego" i "Głosu Wybrzeża", 6-9-4
- Leon Lendzion (1918-2005), bezpartyjny poseł na Sejm PRL 1961-72, inżynier, pamiętam jego udział jako byłego więźnia w uroczystościach w KL Stutthof 9-1-5
- Franciszek Mamuszka (1905-95), kustosz Muzeum Pomorskiego, autor niezwykle drobiazgowych przewodników, m.in. po moich rodzinnych Żuławach, honorowy obywatel Sopotu, patron alei w Sopocie i gdańskiego tramwaju, 4-A-18
- Zygmunt Moczyński (1886-1960), prezes ZG Gminy Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku 1927-33, marszałek Rady Naczelnej Związku Polaków, poseł do Volkstagu 8-10-6
- Zygmunt Odrowąż-Zawadzki (1911-2008), generał brygady w stanie spoczynku (nominacja w 2006), oficer operacyjny 3 Dywizji Strzelców Karpackich, ostatni żyjący oficer dyplomowany w III RP i wciąż jedyny generał WP pochowany w Gdańsku 23-7-3
- Marian Osiński (1883-1974), dziekan Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej 1936-38, pierwszy dziekan tego wydziału i doktor honoris causa Politechniki Gdańskiej, projektant ratuszu w Stryju i rekonstrukcji zamku w Żółkwi 28-A-20
- Brunon Rolke (1897-1971), podpułkownik, p.o. komendanta Okręgu Wołyń AK, komendant placu na Mokotowie w powstaniu warszawskim 19-7-8
 - Jerzy Stankiewicz (1923-94), kierownik Katedry Historii i Teorii Architektury Politechniki Gdańskiej, orędownik odbudowy gdańskich zabytków, 13-7-6; co ciekawe, na tym cmentarzu w kwaterze 24 spoczywa również czołowy zwolennik zaniechania ich odbudowy Kazimierz Biszewski (1908-73), główny architekt Wilna 1944-45, docent Politechniki Gdańskiej
- Malwina Szczepkowska (1909-77), powieściopisarka, dramaturg, kierownik literacki Teatru Wybrzeże 1948-53, prezes oddziału ZLP 1950-51, z-ca redaktora naczelnego Radia Gdańsk 1960-69 4-C-26
- Jerzy Szews (1925-2016), doktor historii, autor Słownika Biograficznego Ziemi Lubawskiej, honorowy obywatel Lubawy 15-1-12
- Jan Szwarc (1901-88), kierownik Państwowego Pedagogium w Toruniu 1937-39, przewodniczący komisji organizacyjnej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Gdańsku 9-8-13
- Wacław Tomaszewski (1884-1969), kierownik Katedry Architektury Portów i Przymorza Politechniki Gdańskiej, zaprojektował gmachy Akademii Morskiej, dworca kolejowego i Domu Marynarza w Gdyni 8-10-8

grób architekt Danuty Spisackiej

Więcej zdjęć już niedługo w folderze na Facebooku.

wtorek, 21 marca 2017

Przegląd nazewniczy 2016/17 - Białystok



2016 rok pokazał, że stolica województwa podlaskiego jest już na tyle mocno zurbanizowana, że może sobie pozwolić na tak oryginalne nazwy ulic, jak Kropelkowa czy Oceaniczna. O najwięcej nazw o roślinnej itp. proweniencji w ciągu ostatnich miesięcy wzbogaciły się Dojlidy Górne. Radni nie próżnowali jednak również pod względem upamiętniania historii Polski. M.in. wybrali aleje w parku Antoniuk jako miejsce honorowania wybitnych miejscowych fotografów: 18 stycznia - Henryka Rogozińskiego (1934-2004), a 5 października- zmarłego w 2014 r. Jerzego Fedorowicza, który był też komendantem hufca ZHP i pierwszy dyrektorem Młodzieżowego Domu Kultury. 21 marca 2016 władze miasta uczciły dwóch marszałków Senatu: wybitny okulista prof. Julian Szymański został wtedy patronem ronda na skrzyżowaniu Produkcyjnej, Gen. Kleeberga i Gen. Maczka, a prof. Andrzej Stelmachowski - przecznicy ulicy Bacieczki. To pierwsza w Polsce ulica nosząca imię ministra edukacji narodowej w rządzie Jana Olszewskiego.


Jak w większości polskich miast, natchnieniem dla radnych była też historia chrześcijaństwa. 30 maja skwer w rejonie ulic Mickiewicza i Miłosza otrzymał za patronkę błogosławioną Bolesławę Lament (1862-1946), założycielkę Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Od 7 lutego 2017 inny zieleniec w Śródmieściu nosi imię ks. Henryka Szlegiera - świątobliwego wykładowcy Wyższego Seminarium Duchownego. Akcentem ekumenicznym było ochrzczenie 5 października mianem zamordowanego w Auschwitz wykładowcy teologii prawosławnej na Uniwersytecie Warszawskim św. Grzegorza Peradze (1899-1942) przecznicy Wigierskiej.


Poza tym 24 października urodzona w niedalekiej wsi Sielachowskie znana przedwojenna aktorka Nora Ney (prawdziwe nazwisko Sonia Nejman, 1906-2003) została patronką przecznicy Skłodowskiej-Curie, a 27 lutego małoletni bohater obrony Grodna przed Sowietami w 1939 r. Tadeusz Jasiński - ulicy łączącej Transportową z Zachodnią. Pozostałe decyzje nazewnicze na przełomie 2016 i 2017 r. dotyczyły dekomunizacji. Białystok jest na razie największym polskim miastem, jakie zmierzyło się z wprowadzaniem w życie ustawy o zakazie propagowania ideologii totalitarnych.

Niektóre zmiany nie wymagają dłuższego komentarza (Zygmunta Berlinga na Józefa Hallera, zabitego przez zbrojne podziemie I sekretarza Komitetu Miejskiego PPR Zygmunta Kościńskiego na Anny Jagiellonki, sowieckiego generała armii Aleksandra Gorbatowa na Jacka Malczewskiego, sekretarz Komitetu Miejskiego PPR i redaktorki komunistycznej prasy Eweliny Sawickiej na Powstańców Warszawy, Armii Ludowej na księdza Jana Twardowskiego, Wincentego Rzymowskiego na św. Jerzego). Jako pomorzanina cieszyna mnie zamiana kosmonauty Władimira Komarowa na Jana Heweliusza. Ulica Wojsk Ochrony Pogranicza otrzymała nazwę Depowa - od słowa "depo", czyli lokomotywownia.

Co ciekawe, ulica Janka Krasickiego nie zmieniła się w Ignacego, lecz żołnierza wyklętego ze zgrupowania "Łupaszki" Feliksa Selmanowicza. Wybitny twórca radiowy Wiesław Janicki (1935-2013) zastąpił Juliana Leńskiego, a bohaterska agentka AK w biurze hitlerowskiego burmistrza Starosielc Irena Zarzecka - Romana Pazińskiego. Swoją drogą w ubiegłym roku władze Białegostoku korygowały kształt ulicy Anieli Krzywoń - czyżby więc nie planowano usunięcia wszystkich patronów związanych z 1 Armią WP? Z urzędowego spisu wykreślono nieistniejącą w terenie ulicę Józefa Ziółkowskiego - KPP-owca, dąbrowszczaka i członka władz PZPR na szczeblu wojewódzkim m.in. w Białymstoku. Biorąc pod uwagę, że ulice Teodora Duracza i Dymitra Gaskiewicza już w 2014 r. przemianowano na Danuty Siedzikówny i Łukasza Cieplińskiego, to już chyba koniec dekomunizacji w stolicy Podlasia.

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 2


Posiedzenie Komisji Nazewnictwa Miejskiego Rady m.st. Warszawy z 8 lutego br. nie przyniosło większych emocji. Nie zatwierdzono na nim żadnej uchwały o nadaniu nazwy. Dominowało procedowanie przedłożonych przez Biuro Geodezji i Kartografii wniosków o przedłużenie lub skrócenie już istniejących ulic. Z naszego punktu widzenia szczególnie interesujące mogły wydać się dwie sprawy: 


Stanisław Biniecki (1907-99) był dziekanem Wydziału Farmaceutycznego Akademii Medycznej w latach 1964-68, specjalistą syntezy chemicznej środków leczniczych, wynalazcą leków Binazin i Bicordin. W Banku Nazw znajduje się też nazwisko pierwszego rektora Akademii, a wcześniej Uniwersytetu Warszawskiego Franciszka Czubalskiego (1885-1965). Być może na kampusie znalazłoby się także miejsce dla jego uczczenia?


Oczywiście kibicuję opiekunom spuścizny Zbigniewa Karpińskiego (1906-83) - projektanta Ściany Wschodniej przy Marszałkowskiej, dziekana Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej 1971-73 i prezesa warszawskiego oddziału SARP. Z góry było wiadomo, że nie będzie on nigdy w tym mieście patronem ulicy, ponieważ jest nim już poeta Franciszek Karpiński. Trzeba jednak pamiętać, że architekci mają ostatnio kiepską nazewniczą passę. Radni Bielan ostatecznie przedłożyli skwer Maryny Falskiej nad uhonorowaniem Józefa Piusa Dziekońskiego. W 2010 r. w Śródmieściu Zygmunt Stępiński przegrał z Samuelem Orgelbrandem. W kwestii parku przy Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej na razie zwyciężyła kompromisowa koncepcja nazwy Żoliborskich Architektów, ponieważ autorzy konkurencyjnych wniosków nie byli w stanie wybrać między Jackiem Nowickim, Haliną Skibniewską oraz Barbarą i Stanisławem Brukalskimi.

Ciekawostka geograficzna:

Domeną nazewnictwa związanego z basenem Morza Śródziemnego, a także Czarnego, były zawsze Stegny...
A propos Stegien coś z cyklu "deweloperska romantyka", który pewnie jeszcze nie raz pojawi się w tej serii:


Doprawdy wyśmienity pomysły na nowe nazwy - połączyć kilka popularnych przymiotników z kilkoma znanymi wszystkim "roślinnymi" rzeczownikami... Ulica Miłorzębu to może i niezły pomysł, ale jestem ciekawy, kiedy radni przypomną sobie o wykasowanych owocowych i warzywnych nazwach jak najbardziej planowanych w tych okolicach. Idę o zakład, że nie prędzej niż za trzy lata, choć chciałbym się mylić.

Na koniec dwa zagrania typowe dla mentalności członków Zespołu Nazewnictwa Miejskiego





Naprawdę nie rozumiem, dlaczego mieszkańcy dzielnicy, która już w latach międzywojennych miała jednoznacznie miejski charakter chcieliby się identyfikować z folwarkiem z zamierzchłych czasów, o którym pamiętają tylko fanatyczni varsavianiści, o ile ktokolwiek. Nie mam też pojęcia, dlaczego eksperci mieszają publiczną ulicę z koloniami na prywatnym osiedlu. To dość groźna deklaracja, ponieważ zdaje się zapowiadać bojkot ewentualnych wniosków o uczczenie Jerzego Kawalerowicza, Janusza Morgensterna i Zbigniewa Zapasiewicza (miejskie zakątki imienia patronów innych kolonii wydają mi się mało realne). Oby radni okazali się wytrwali.

Na koniec pozwolę sobie pochwalić radnych dzielnicy Ursynów, którzy zamierzają niebawem przypomnieć o wybudowaniu ulicy, która miała nosić imię Jana Zumbacha (1915-86). Lotniczych patronów w Warszawie dostatek, ale o tak barwnym i dzielnym wstyd byłoby zapomnieć.



poniedziałek, 13 marca 2017

Przegląd nazewniczy 2016/17 - Bydgoszcz


Siedziba wojewody kujawsko-pomorskiego to jedno z miast Polski, w którym w ostatnich latach pojawiało się najwięcej nowych patronów. 2016 rok nie był wyjątkiem. Nowe nazwy nawiązujące do historii były w nim nadawane głównie w dwóch rejonach: między ulicą dra Stanisława Meysnera (dyrektor sanatorium przeciwgruźliczego w Smukale) a Opławiec na północnych krańcach miasta oraz na terenie dawnych Zakładów Chemicznych "Zachem". 

Poza tym doszło jedynie do czterech interesujących nas "chrztów". Dwa z nich miały miejsce na Osiedlu Leśnym i były związane z wojskowością. 8 lutego 2016 r. skwer między ulicami Dwernickiego i Sułkowskiego otrzymał nazwę Pomorskiego Okręgu Wojskowego, zaś 22 lutego 2017 r. rondo na skrzyżowaniu Modrzewiowej i Sułkowskiego - zmuszanej do niewolniczej pracy w kopalniach w okresie stalinowskim Żołnierzy-Górników

Dwie kolejne nazwy nawiązują do religii. 8 lutego 2016 ulicy między Nowotoruńską a Chemiczną nadano imię zamordowanego w KL Dachau w wyniku eksperymentów pseudomedycznych bł. Franciszka Dachtery (1910-44) - przed II wojną światową wikariusza w Inowrocławiu i katechety w Bydgoszczy, w kampanii wrześniowej kapelana 62 pułku piechoty. Z kolei od 27 kwietnia rondo w Fordonie na przecięciu Wyzwolenia z Orląt Lwowskich nosi nazwę Czterech Ewangelistów.


Prawie wszystkie nowe przecznice w Smukale otrzymały patronów 23 marca. Jedynym wyjątkiem jest ulica dra Kazimierza Styp-Rekowskiego (1898-1983) - wicedyrektora Szpitala Powiatowego i konsultanta wojewódzkiego do spraw chorób wewnętrznych, w której wypadu uchwała zapadła 27 kwietnia. Pozostałe nazwy również w większości mają związek z medycyną, a chodzi o tak nie byle jakie osoby, jak Wiktor Dega (1896-1995) - profesor ortopedii na Uniwersytecie Poznańskim i tamtejszej Akademii Medycznej, pierwszy kawaler Orderu Uśmiechu, członek prezydium PAN, czy profesor Jan Małecki (1902-82), który uczynił z Bydgoszczy czołowy ośrodek polskiej otolaryngologii i w latach 1962-76 był prezesem miejscowego towarzystwa naukowego. Kolejne nowe patronki to Sławomiła Heller (1920-90) - radna, założycielka Poradni Chorób Tarczycy w Szpitalu Ogólnym Nr 1 i Władysława Kieliotis (1903-98) - kierownik Wojewódzkiej Przychodni Matki i Dziecka. Przy okazji uczczono ks. prałata Stefana Brylla (1932-2015) - proboszcza w Opławcu, kapelana sanatorium, historyka.


Uchwała sprzed roku przedłużyła ulicę Bernarda Chełkowskiego - dyrektora Szpitala im. Antoniego Jurasza 1959-62, a przed wojną właściciela cenionej prywatnej kliniki chirurgicznej i ginekologicznej przy Gimnazjalnej. Zmieniła też zasięg ulicy aktywnego w licznych polskich inicjatywach pod zaborem pruskim lekarza Michała Hoppego (1860-1922). Nie wiem, kiedy następnym razem będę miał okazję mówić o Smukale, dlatego dodam, że w tej dzielnicy uhonorowano też zamordowanego przez hitlerowców dyrektora Szpitala św. Floriana Jana Montowskiego (1862-1939) oraz kierującego Szpitalem Miejskim oraz Wojewódzkim Szpitalem Dziecięcym, kapitana w powstaniu wielkopolskim i radnego Edwarda Soboczyńskiego (1890-1963).

Trudno mówić pewnie o bezpośredniej inspiracji, ale wprowadzone 29 czerwca nowe nazewnictwo na terenie dawnego Zachemu (okolice ulic Wojska Polskiego i Hutniczej) przypomina mi Specjalną Strefą Ekonomiczną w Lublinie. Ona również dzięki radnym stała się miejscem przypominającym miejscowe tradycje przemysłu i usług. Lubię takie inicjatywy, ponieważ pokazują ludziom różnicę między przedsiębiorczością a złodziejstwem, której wielu słabo sytuowanych Polaków nie dostrzega, lub nie chce dostrzegać. W Bydgoszczy, gdzie również "pozytywistyczne" nazewnictwo wiąże się z sąsiedztwem parku technologicznego, padło na zmarłego w KL Stutthof wytwórcę mebli i radnego Jakóba Hechlińskiego (1882-1944, pisownia sprzed reformy ortografii w 1936), którego kamienica do dziś stoi przy Podgórnej 5, twórcę pierwszej polskiej fabryki instrumentów muzycznych Juliana Kielbicha (1865-1939), założyciela zakładów fotochemicznych "Alfa" Mariana Dziatkiewicza (1895-1965?) oraz Aleksandra Krzywca - właściciela działającego w branży aparatury gazowej Prodmetalu. 

Upamiętniono także pionierów biznesu narodowości niemieckiej - Theodora Wulffa (1837-1917), zasłużonego dla infrastruktury miejskiej twórcę odlewni żelaza i zakładów maszynowych przy Dworcowej, a także Carla Eberhardta, bez którego warsztatu ślusarskiego nie byłoby fabryki urządzeń dla przemysłu spożywczego "Spomasz". Przedłużono ulicę Ernsta Heinricha Petersona (1843-1905) - właściciela cegielni i młynów, działacza społecznego, którego dziadek Ernst Conrad budował Kanał Bydgoski.

W ostatnich latach bydgoskimi patronami zostało wielu m.in. artystów i sportowców, można więc spodziewać się spadku nazewniczej aktywności radnych, być może jednak czekają nas jeszcze jakieś niespodzianki. Jeżeli ktoś uważa, że ten wpis zachwiał równowagę prezentacji województwa, za około dwa tygodnie pewnie ucieszy go relacja z sierpniowej wycieczki na toruński cmentarz świętego Jerzego, której część zaprezentowałem już na facebookowym profilu bloga :)

wtorek, 28 lutego 2017

Przegląd nazewniczy 2016/17 - Poznań


Poznań to na tyle duże miasto, że jest w stanie zmieścić ulice o nazwach inspirowanych bardzo różnymi dziedzinami życia: geografią (nie tylko Wielkopolski), kuchnią, geologią... W 2016 r. tę kategorię reprezentowały m.in. Mysłowicka, Starosądecka i Bocheńska, drugą - Szparagowa, Dyniowa i Nektarynkowa, trzecią - Kwarcowa. Z racji dużej powierzchni i długich tradycji miejskich nie można się dziwić, że większość nowych nazw związanych z historią honoruje głównie osoby zasłużone dla swoich małych ojczyzn.

Było kilka wyjątków. 24 stycznia 2017 r. wiadukt Antoninek wzdłuż ulicy Warszawskiej otrzymał imię Orląt Lwowskich, rondo na Głowieńcu - Obrońców Grodna, a ulica prowadząca do ogrodu zoologicznego - Kaprala Wojtka bardziej znanego jako Miś Wojtek :) Z kolei 12 lipca 2016 r. kilka ulic w rejonie ronda Rataje i Pleszewskiej otrzymało nazwy "muzyczne" - Anny Jantar, Czesława Niemena i aleja Krzysztofa Komedy. Z tymi patronami będzie sąsiadował malarz prymitywista Zygmunt Warczygłowa (1922-88).

Lipcowe posiedzenie Rady Miejskiej można nazwać poznańskim nazewniczym szczytem ubiegłego roku. Rajcy m.in. podjęli wówczas decyzję o uzupełnieniu "literackiego" nazewnictwa na Strzeszynie o pięć pisarek związanych z Wielkopolską. Mowa o Halinie Brodowskiej (1912-98) - poetce z grupy "Prom", Sofii Lutosławskiej z domu Pérez Casanova (1861-1958) - żonie wybitnego filozofa tłumaczki Quo vadis na ojczysty język wymienianej jako hiszpańska kandydatka do nagrody Nobla, Amelii Łączyńskiej (1893-1993) - pamiętnikarki, bibliotekarki i przewodniczki po mieście, Marii Szembekowej (1872-1937) - organizatorki tajnej oświaty w Siemianicach koło Kępna w czasach germanizacji oraz Emilii Waśniowskiej (1954-95) - autorki utworów dla dzieci, polonistki w Szkole Podstawowej nr 34.


Tego samego dnia ulica na Piątkowie otrzymała imię bł. Marka z Aviano (1631-99). Postać włoskiego kapucyna, sławnego kaznodziei, legata papieskiego przy cesarzu w okresie bitwy pod Wiedniem ma się komponować z innymi nazwami związanymi z panowaniem Jana III Sobieskiego. Na podobnej zasadzie geolog Bogumił Krygowski (1905-77), pierwszy dziekan Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Adama Mickiewicza dołączył na Umultowie do innych wybitnych uczonych z tej Alma Mater.


Zaułek Ślepego Antka przy dawnym wale przeciwpowodziowym na Czartorii to hołd dla Antoniego Gąsiorowskiego (1901-43?), jednego z uczestników akcji "Bollwerk", czyli zniszczenia przez AK niemieckich magazynów za zaopatrzeniem dla wojska w porcie rzecznym w lutym 1942 r. Była to największa podziemna akcja sabotażowa w Poznaniu w czasie II wojny światowej. Podobnie jak większość jej uczestników, Antek poniósł śmierć z ręki Gestapo, podobnie jak patron ronda na Kotowie Antoni Wojewoda (1897-1942) - przedwojenny sołtys Fabianowa, powstaniec wielkopolski i konspirator.

Inne tego typu skrzyżowania w stolicy Wielkopolski otrzymały w ubiegłym roku nazwy nawiązujące do zasłużonych rodów ziemiańskich. 26 kwietnia rondo Szczepankowo otrzymało imię Mycielskich herbu Dołęga, którzy wydali kilku generałów, historyków, matematyków, posłów do parlamentu austriackiego i niemieckiego, bohatera bitwy pod Grochowem w 1831 r. oraz prowincjała jezuitów. Na terenie Poznania posiadali ceniony browar Kobylepole. Naramowickie rondo Moraczewskich upamiętnia przede wszystkim czołową wielkopolską emancypantkę Bibiannę (1811-87) i jej brata historyka Jędrzeja (1802-55). Obydwaj byli motorami przygotowań do wydarzeń Wiosny Ludów w Poznaniu.

W związku z czterdziestą rocznicą krwawo stłumionych antysowieckich manifestacji 21 czerwca część ulicy Kościuszki otrzymała imię jednego z najaktywniejszych uczestników tych wystąpień - Janusza Kulasa. Kierowca Przedsiębiorstwa Transportowego Budownictwa Miejskiego zasłynął ostrzeliwaniem siedziby Urzędu Bezpieczeństwa oraz odważną postawą podczas procesu przed "ludowym" sądem. 6 września radni podzielili również ulicę Marcelińską. Jej łączący się z Grunwaldzką odcinek otrzymał imię Jarosława Ziętary (1968-92) - dziennikarza śledczego "Gazety Poznańskiej", którego zaginięcie (prawdopodobnie zamordowanie) nadal nie zostało wyjaśnione...

W lutym radni kontynuowali kombatancki wątek ze stycznia. W perspektywie Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych 21 lutego patronem przecznicy ulicy Wiejskiej został Aleksander Studniarski "Lew" (1934-54) - dowódca antykomunistycznej Krajowej Armii Wyzwoleńczej zmarły w więzieniu na Montelupich w Krakowie, uważany niesłusznie za autora słów ballady W więziennym szpitalu. Jak widać, nie tylko pracą organiczną ten region stoi.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Przegląd nazewniczy 2016/17 - Łódź



Od czasu do czasu będę zbierał w osobnych postach informacje o nowych nazwach ulic itp. obiektów w największych miastach Polski nie będących Warszawą, jakie pojawiły w ciągu kilku wcześniejszych miesięcy. Zacznijmy od Łodzi, która jeszcze niedawno ustępowała liczbą mieszkańców jedynie stolicy. Tylko jej ustępowała także pod względem liczby krytykowanych posunięć nazewniczych Rady Miasta. Lokalna prasa nie pozostawiała suchej nitki na krojeniu arterii na kawałki, wskutek czego szpital pediatryczny imienia Konopnickiej zwany potocznie "na Spornej" wylądował przy ulicy bł. Anastazego Pankiewicza. Mazowieckie metropolie łączy także duża liczba ulic o nazwach niezwiązanych z historią ani geografią, co ma pewnie związek z dziedzictwem rosyjskiej cenzury z czasów początków urbanizacji.

W grudniu nazwy ulic Łodzi trafiły nawet na ceniony przeze mnie portal dzieje.pl (jak mam go zresztą nie cenić, gdy po części mamy wspólne szefostwo? ;). Tematem artykułu był przeprowadzony wśród mieszkańców plebiscyt dotyczący nazewnictwa w Nowym Centrum Łodzi wokół odnowionego dworca Łódź Fabryczna. Udało mi się znaleźć więcej szczegółów na forum Skyscrapercity. Na razie to wszystko jedynie wstępna koncepcja, jednak wyraźnie widać interesującą myśl przewodnią - synkretyzm różnych środowisk tworzących historię miasta: od fabrykantów przez artystów (szczególnie filmowców) i naukowców po robotników i robotnice. Można się w tym doszukać realizacji hasła "Historia na tak!", o którym wspominałem tu kilka lat temu.

11 stycznia linkowany powyżej artykuł stracił aktualność, ponieważ radni wybrali nieco inny zestaw pierwszych nazwanych ulic. Do rejestru trafiły aleje imienia najbardziej znanych fabrykanckich rodów włókienniczych: Grohmanów, Poznańskich i Scheiblerów oraz reżyserów filmowych: Krzysztofa Kieślowskiego (1941-96), Wojciecha Hasa (1925-2000) i Barbary Sass-Zdort (1936-2015). Przegłosowano też plac profesora włókiennictwa Janusza Szoslanda (1925-2015), twórcy kierunku architektura tekstyliów na Politechnice Łódzkiej. Po ponad czterech latach od zniknięcia z powodu robót budowlanych powrócił plac Bronisława Sałacińskiego (1899-1918) - członka Polskiej Organizacji Wojskowej zamordowanego u zarania niepodległości Polski przez rozbrajanych Niemców w rejonie dworca.


Dość długo planowano nadanie jednej z ulic imienia reżyserki "Ostatniego etapu" Wandy Jakubowskiej (1907-98). Biorąc pod uwagę jej udział w budowie komunizmu w Polsce, nie dziwię się, że wyparła ją Sass - urodzona w Łodzi, a poza tym matka znanego prawicowego publicysty... Ciekawe, jak długo potrwa honorowanie Andrzeja Wajdy - jak widać, w Łodzi nie ma karencji pięciu lat po śmierci kandydata na patrona takiej jak w Warszawie. Tego samego dnia, rondo na skrzyżowaniu Brzezińskiej i autostrady A-1 otrzymało imię Bolesława Fichny (1891-1945), zamordowanego przez hitlerowców prawnika, parlamentarzysty, przewodniczącego Rady Miejskiej 1923-27, komendanta łódzkiej POW 1917-18.

Kilka nazw nawiązujących do historii pojawiło się w Łodzi w drugim półroczu 2016 r. 7 grudnia uczczono 40. rocznicę powstania Komitetu Obrony Robotników ochrzczeniem skweru między Legionów a Cmentarną. Nie obyło się bez awantury o pomysłodawstwo. 16 listopada znowu radni nie mogli się powstrzymać przed podzieleniem ulicy, tym razem Ludwika Krzywickiego. Trudno jednak kłócić się z ideą, ponieważ chodziło o uhonorowanie jednego z najsłynniejszych rodaków mojej babci pabianiczanki - dyrygenta Henryka Debicha (1921-2001).


21 października swoje ulice w rejonie Nawrot i Kilińskiego "dostali" wybitny jezuiccy duszpasterze akademiccy związani z opozycją demokratyczną: ojcowie Stefan Miecznikowski (1921-2004) i Tomasz Rostworowski (1904-74). Odnotujmy też nazwanie tzw. Trasy Górnej między Pabianicką a Rzgowską aleją Władysława Bartoszewskiego (31 sierpnia), ulicę Marka Grechuty na Antoniewie (11 maja) oraz Stanisława Lema na zachodnich peryferiach Łodzi i rondo Łódzkich Motocyklistów na wschodnich (6 lipca). Na drugim końcu alei Ofiar Terroryzmu 11 Września od 30 marca znajduje się rondo Zbigniewa Zakrzewskiego - zamordowanego przez bezpiekę szefa wywiadu Wolności i Niezawisłości w Łodzi, Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.

Jak widać, po okresie dłuższego marazmu Miasto Włókniarzy ponownie bogaci się w nazwy związane z historią. Co przyniesie przyszłość? Dla niektórych tematem na czasie jest brak ulicy Michaliny Wisłockiej... Swoją drogą ciekawe, kiedy niektórym zacznie to przeszkadzać także w Warszawie.

piątek, 10 lutego 2017

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 1



16 stycznia poczułem, że marzenia się spełniają - ukazała się moja debiutancka książka "Niezwykli patroni ulic Warszawy". W internecie możecie znaleźć jej krótki opis, recenzję na cenionym przeze mnie portalu dzieje.pl, galerię zdjęć ze spotkania autorskiego oraz oczywiście sporo możliwości zakupu


Ci, którzy już ją czytali, wiedzą, że znalazło się w niej wiele krótkich biografii osób upamiętnionych w nazewnictwie Warszawy w ostatnich latach. Nie wiadomo, czy i kiedy powstanie "sequel", dlatego postanowiłem regularnie dzielić się swoimi refleksjami na temat nazewnictwa ulic Warszawy na tym blogu. Rytm postów będzie prawdopodobnie wyznaczać publikacja protokołów z posiedzeń Komisji Nazewnictwa Miejskiego Rady Miasta. W międzyczasie postaram się komentować nazwy w innych miastach i inne wydarzenia związane z historią.

posiedzenie Komisji Nazewnictwa Miejskiego 18 stycznia

Konkrety:


Dopiero ósmy punkt w porządku, ale dla mnie wielka radość, ponieważ Zespół Nazewnictwa Miejskiego jesienią uznał, że lepsza nazwa ronda na Mokotowie to Czystej Wody. A może lepiej Czystego Powietrza (jako ideału)? Można by chwalić się Latynosom, że mamy Plaza de Buenos Aires... Ostatecznie ulica Czystej Wody pojawiła się koło oczyszczalni ścieków na Białołęce, a o Pohoskiego upomniał się (pewnie przez kogoś zainspirowany) deweloper budujący koło alei Wilanowskiej.


Jan Pohoski (1889-1940) był w latach 1934-39 wiceprezydentem Warszawy o szerokim zakresie kompetencji - od oświaty przez komunikację po nadzór nad wodociągami i gazownią. W pierwszych miesiącach okupacji hitlerowskiej pełnił funkcję zastępcy komisarycznego burmistrza stolicy Juliana Kulskiego - też już patrona ulicy na Mokotowie. Był też m.in. wiceprezesem Związku Peowiaków. Jest szóstym warszawskim patronem spośród ofiar egzekucji w Palmirach - po Mieczysławie Niedziałkowskim, Macieju Rataju, Januszu Kusocińskim oraz wilanowskich nauczycielach Franciszku Pieniaku i Adamie Worobczuku. Gdzieś zawieruszył się projekt ronda imienia proboszcza Wilanowa ks. Jana Krawczyka, wciąż wierzę w upamiętnienie handlowca i polityka Henryka Bruna.


Warszawa pozostaje konsekwentna w regularnym upamiętnianiu kawalerów Orderu Orła Białego. Jest to też dopiero szósta osoba spośród pochowanych po 1989 r. w tzw. alei profesorskiej na Powązkach Wojskowych, która doczekała się tego wyróżnienia. Religa miał zostać patronem ronda na przecięciu Racławickiej, Odyńca i Wołoskiej, ale wygrała inna koncepcja.


Znowu mamy więc cudzoziemszczyznę, choć akurat do koncepcji uhonorowania "ojca integracji" zdążyłem się przyzwyczaić, ponieważ lokalna PO szukała już wiele lat temu odpowiedniego ku temu miejsca w Śródmieściu.


A to zupełnie nowy pomysł. Radny Filip Frąckowiak powiedział o Stusie, że "nie była to zacna postać". Życiorys na polskiej Wikipedii wygląda heroicznie - "uznany za najwybitniejszego ukraińskiego poetę II połowy XX wieku", ofiara łagrów. Na pewno jest to przejaw mody na Ukrainę w polityce (pomysł ulicy Bohaterów Majdanu na razie ucichł). A róg alei Niepodległości i Batorego, gdzie ma stanąć tabliczka, gdy go ostatnio mijałem, pod śniegiem nie różnił się od reszty Pola Mokotowskiego...

Spekulacje:


W internecie można znaleźć wiele pozytywnych wspomnień o pierwszym burmistrzu dzielnicy Wawer, byłym akowcu Oreście Pęgierskim (1926-91), ale jako że jako "słoik" nie jestem zbyt wyczulony na koloryt lokalnych społeczności, żal mi Halika, którego mieszkańcy tego urokliwego zakątka uznali za zbyt mało wawerskiego. Oby negocjacje się udały. Wybitnych ludzi pochowanych na Cmentarzu Bródnowskim nigdy dość wśród patronów. W tej chwili jest ich szesnastu (z czego dwóch do dekomunizacji, a groby trzech są tylko symboliczne).


Pomysł ściągnięty ze skweru Dobrego Maharadży i ulicy Pani na Wiśniewie, ale Warszawa mogła się poszczycić w XX wieku tak wieloma dobrymi szkołami dla dziewcząt, że pamięć o każdej cieszy. Posseltówny byłyby pierwszymi patronkami pochowanymi w kwaterze 83 Starych Powązek. Prowadziły działalność edukacyjną początkowo przy Chmielnej, a od 1930 r. przy Białobrzeskiej.


A szkoda! Weigel (1883-1957) to przecież dwukrotny kandydat do medycznego Nobla, Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, wynalazca pierwszej szczepionki na tyfus plamisty. Brak związków z Warszawą nie powinien być argumentem przeciw uczczeniu takiego autorytetu. Lemkin również otarł się o Nagrodę Nobla, tyle że Pokojową. W Warszawie pracował jako prokurator i adwokat. 

Akcent humorystyczny numer jeden - czarny humor:


Akcent humorystyczny numer dwa:



Kazimierz Granzow (1832-1912) był założycielem dobrze prosperującej cegielni w należącym dziś do Rembertowa Kawęczynie. Odpowiadał za budowę m.in. kościoła Wszystkich Świętych i Wielkiej Synagogi oraz wydanie pierwszego polskiego podręcznika murarstwa. Będzie siedemnastym patronem pochowanym na warszawskim cmentarzu ewangelicko-augsburskim. W styczniu 2017 Prokuratura Okręgowa umorzyła postępowanie w sprawie uchybień przy rozbiórki budynku administracyjnego cegielni, czyli tzw. Willi Granzowa. Nazwę można więc traktować jako spóźnioną ekspiację.


Na Żoliborz wracają nazwy, które w okresie powojennych migracji przetrwały w Elblągu (mówi się też o powrocie Lubranieckiej).


Miło, ale będziemy się cieszyć po przegłosowaniu uchwały.


W czym przeszkadza Brokl nie wiem. Widziałem jego nazwisko jako przykład heroicznego ratowania dóbr polskiej kultury chyba w każdej książce o losach Warszawy w 1939 r. Poza tym to chyba jedyna okazja, aby patronem został ktoś pochowany w dość peryferyjnej kwaterze 15C na Powązkach Wojskowych. Zespół Nazewnictwa Miejskiego wyraźnie zagiął na niego parol - był pomysł uhonorowania kustosza w Wilanowie.

Całość protokołu opublikował warszawski BIP.