piątek, 10 listopada 2017

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 7

Zbigniew Karpiński

Nowego posta z tej serii długo nie było z dość prozaicznego powodu - protokół z posiedzenia Komisji ds. Nazewnictwa Miejskiego Rady m.st. Warszawy 30 sierpnia został podpisany dopiero 18 października. Na posiedzeniu 20 września niewiele się działo, dlatego potraktuję obydwa tematy łącznie. W międzyczasie wiele się działo - i to dobrego. Po pierwsze, od września miesięcznik "Skarpa Warszawska" publikuje moje felietony pod wspólnym tytułem "Warszawa (nie)nazwana", w których robię to, co w tym cyklu, tylko że mieszcząc się w limicie 2500 znaków. Nie muszę chyba tłumaczyć, że to spełnienie moich kilkuletnich marzeń. 

Po drugie - mimo, że felieton z samej natury zakłada wykorzystanie poetyki szyderstwa, dość szybko okazało się, że muszę się hamować...ponieważ wykpiwany przeze mnie już kilka razy na tym blogu Zespół Nazewnictwa Miejskiego, ponieważ poważnie potraktował mój zgłoszony zupełnie od niechcenia w lipcu przez skrzynkę podawczą Urzędu Dzielnicy Białołęka postulat uhonorowania kilkorga wybitnych polskich muzyków, głównie śpiewaczek.


Skąd macie mieć pewność, że nie zmyślam? O sprawie napisała "Wyborcza" - przed publikacją protokołu, ale nie wiedzieć czemu, kilka miesięcy po posiedzeniu. Są powody, żeby żartować z "wybiórczości" - nie muszę tłumaczyć stałym czytelnikom, że nie krytykowałem honorowania wszystkich włoskich kompozytorów, tylko Belliniego, a wzmianka o "mieszkańcu Warszawy" niech będzie przestrogą dla reporterów, że zgadywanki dla nabicia wierszówki bywają ryzykowne. W każdym razie, dziękuję Zespołowi za uprzejmą reakcję, której niestety zabrakło dla autorów kilku podobnych sugestii.

Konkrety

31 sierpnia radni przegłosowali uchwały m.in. na temat ustanowienia ulicy Kazimierza Brokla (co zakończyło dziwną dyskusję z Radą Dzielnicy Śródmieście), zaułku Ku Szarytkom, skweru Marka Edelmana, ronda Wallów w Ursusie oraz ulicy Vincenzo Belliniego (a jednak...), zaś 21 września - skweru Bronisława Geremka. Udało się też przed wygaśnięciem przewidzianego ustawą terminu zdekomunizować...zaledwie sześć nazw ulic. Bardzo mnie ucieszyło, że otrzymali oni wartościowych patronów o tych samych nazwiskach, co poprzedni: XIX-wiecznego astronoma Jana Kowalczyka, anatoma Michała Reichera-Sosnowskiego (miała to być jego siostra reumatolog Eleonora, ale w ostatniej chwili postanowiono nie zmieniać odmiany nazwy), generała dywizji Klemensa Rudnickiego, legendarnego komentatora sportowego Jana Ciszewskiego (najwidoczniej radni uznali, że jako tajny współpracownik SB nikomu nie zaszkodził) oraz włoskiego wolnomyśliciela Giordana Bruna. W tym ostatnim przypadku ubolewam, że nie wybrano nikogo z kupieckiego rodu Brunów, ale może znajdzie się kiedyś miejsce dla ich uczczenia w rejonie należącej do nich Kamienicy Artystycznej na Pradze. Trudno powiedzieć, czy radni zamierzają wrócić do tematu pozostałych nazw wskazanych przez IPN. Z ustawowego obowiązku nie wywiązały się też m.in. Łódź, Wrocław, Gdańsk i Bydgoszcz. Według ustawy zmian powinien teraz dokonać wojewoda. Jak wspominam w felietonie, który za kilka dni ukaże się w listopadowej "Skarpie", jeszcze w kilku przypadkach udałoby się przeprowadzić dekomunizację na tej samej zasadzie, co w sierpniu (ulice Józefa Szymańskiego, Jana Szymczyka, Kazimierza Grodeckiego).

Spekulacje


Kompletne deja vu - do takiego samego sporu doszło w 2010 r. między zwolennikami upamiętnienia Samuela Orgelbranda i Zygmunta Stępińskiego (znów architekt!) na Mariensztacie. Cieszy pamięć o Karpińskim, a więcej o honorowaniu architektów (m.in. w nawiązaniu do znanej już czytelnikom bloga, ale niekonieczenie "Skarpy" sprawy skweru na Sadach Żoliborskich) napisałem dla grudniowej "Skarpy". 


Moim zdaniem to bardzo rozsądne podejście. Wierzę, że radni z Włoch się ze mną zgodzą.


Oczywiście popieram ten pomysł - ciekawostką jest to, że Nielubowicz był pierwszą osobą uhonorowaną Krzyżem Wielkim Polonia Restituta w III RP. Trochę dziwi mnie dobór słów w tym fragmencie protokołu, ponieważ ulicy wybitnego farmaceuty Binieckiego, ale być może przygotowywana jest zbiorcza uchwała. Gdyby na kampusie zmieściła się trzecia ulica, przypominam, że kilka lat temu do Banku Nazw trafiło nazwisko pierwszego rektora Akademii Medycznej w Warszawie Franciszka Czubalskiego.

O tym już pisałem na blogu. Przypominam, że pierwszy burmistrz w historii Wawra "wygryzł" Tony'ego Halika.



Trudno powiedzieć, czy Zespołowi chodziło o nazwanie alejek, czy tablice pamiątkowe - pewnie chcieli pozostawić decyzję ursynowianom. Temat Chciuka-Celta, który działał też aktywnie w Radiu Wolna Europa, pojawiał się już na pierwszych posiedzeniach wtedy Podkomisji ds. Nazewnictwa Miejskiego.


Prawidłowa postawa, ale ambasady pewnie dalej będą nalegać...


Ciekawostka - nazwę Rozwojowa w latach 1951-90 nosiła Pawła Lipowczana na Okęciu. Żeby tak wróciła jeszcze np. Jakuba Wujka...


W tej sytuacji wnioskodawcy wymyślili plac Farmacji, co też nie spodobało się specjalistom, ale na tym chyba sprawa się skończy. Więcej informacji tradycyjnie w BIP Rady m.st. Warszawy.

Okolice

Radni Wilanowa 18 października przegłosowali listę nazw związanych z lokalną historią i topografią, które chcieliby wykorzystać w przyszłości. Nie czuję się kompetentny ją komentować, wyjaśnienia są zresztą obszerne. Pozytywnie nastrajają pomysły pojawiające się ostatnio...w prasie bulwarowej. Jeden z dziennikarzy warszawskiej redakcji "Faktu" wstawił się za varsavianistą Jerzym Kasprzyckim. Ulica jego imienia miałaby tę dodatkową zaletę, czego zapobiegłaby ewentualnemu biadoleniu w przyszłości nad "kolejnym martyrologicznym patronem" - ministrem spraw wojskowych 1935-39 gen. dyw. Tadeuszem Kasprzyckim (jest patronem m.in. w Krakowie). Co ciekawe, ten sam dziennikarz w prywatnej dyskusji na Facebooku skrytykował moje pomysły patronów jako utrudniające życie "mieszkańcom i przedsiębiorcom", chyba niezbyt się w nie wczytając. Nie wydaje mi się, żeby nazwa "Korolewicz-Waydowej" była bardziej skomplikowana niż "Skłodowskiej-Curie", a trudno o prostszą niż "Ady Sari"...

Trudno też powiedzieć, na jakim etapie jest procedowanie projektu ulic Anny Jantar i Jarosława Kukulskiego na Żoliborzu (oczywiście, tekst źle opisuje ścieżkę administracyjną - burmistrz dzielnicy ma w takich kwestiach najmniej do powiedzenia). Do Anny German pasowaliby świetnie, szkoda, że Irena Jarocka na razie ma mniej szczęścia..

niedziela, 3 września 2017

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 6



Na początek doskonała wiadomość. Spełniły się moje marzenia sprzed około pięciu lat - recenzje nazewnicze będą ukazywały się co miesiąc w "Skarpie Warszawskiej"! Oczywiście, blogowy cykl nie zniknie, ponieważ pismo ma miejsce jedynie na skróconą wersję. Jestem ciekawy odzewu - moje dotychczasowe artykuły w tym miesięczniku dość często z jakimś się spotykały. Nazewnictwo, szczególnie w kontekście dekomunizacji to temat budzący emocje, a trudno pisać felietony bez szczypty ironii i hiperboli. Czekam na etatowych tropicieli "słoików" ;), a na razie przyjrzyjmy się protokołowi z posiedzenia Komisji ds. Nazewnictwa Miejskiego Rady Miasta, które odbyło się 5 lipca.

1. Konkrety

Radni zatwierdzili projekty nadania nazw: plac Konesera, skwer Teherański i ulica Michalińska, o których już pisałem. Zgodzili się też na zniesienie ulicy Pasiecznej na Białołęce (o ironio, na ulicy o tej nazwie w Gdyni mieszka moja rodzina) oraz ulicę Białego Dębu na Mokotowie. "Tyły" Stegien ostatnio opanowała deweloperska pseudopoezja. Czy pójdą za ciosem i doczekamy się ulicy Fioletowego albo Pomarańczowego Dębu?

2. Spekulacje


Alleluja! Będę mocno kibicował tej idei, idzie wszak o jednego z bohaterów mojej książki, który w 1939 r. krótko patronował uliczce w rejonie Dworca Gdańskiego.


To też dla mnie lekko personalna sprawa, ponieważ Olędrami nazywano mennonitów, którzy zasłużyli się dla melioracji w moich rodzinnych żuławskich stronach.


ZNM wypowiedział się dość brutalnie, ale cieszy mnie każdy głos przeciwko galopującej nazewniczej cudzoziemszczyźnie.


W tym wypadku też trudno się dziwić twardości ZNM. Pacta sunt servanda - Jarnuszkiewicz niech poczeka na swoją kolej, oby nie za długo, bo także wywarł swoje piętno na warszawskiej sztuce.


Z cyklu "Co Order Orła Białego, to Order Orła Białego". Nad losami projektu stworzenia ronda Tadeusza Mazowieckiego zastanawiałem się już dość długo...





Dobrze, że tematu nie zarzucono. Być może eksperci znajdą inne miejsce do uczczenia tego pisarza.


Jak widać, włoskie szaleństwo trwa, ale zaczynam rozumieć motywację ZNM. Włoskie nazwiska łatwiej wymówić i zapamiętać niż francuskie czy niektóre niemieckie. Trudno mi jednak zrozumieć, dlaczego eksperci nie pomyśleli o bardziej znanym Gaetano Donizettim, a przede wszystkim Claudio Monteverdim, którego opery wystawiano w Warszawie już w XVII wieku! Nikt też nie upomina się o Piotra Czajkowskiego, choć miałem polskie korzenie i jest patronem ulic w kilku innych polskich miastach. Homofobia? Przede wszystkim zaś - Antonio Corelli to powieściowy bohater grany w ponoć kiepskim filmie z 2001 r. przez Nicholasa Cage'a, kompozytor miał na imię Arcangelo... O innych aspektach tematu napiszę do październikowej "muzycznej" Skarpy.

Stare sprawy, o których wspominam, ponieważ nie gościły jeszcze na blogu:



Na koniec akcent humorystyczny. Trudno uwierzyć, że takie propozycje znajdują się w Banku Nazw, to już rozbrajający poziom ekscentryzmu :)


3. Z Rad Dzielnic

Radni Żoliborza wierzą, że możliwe jest uhonorowanie np. nazwami skwerów wszystkich typowanych do tego zasłużonych dla dzielnicy architektów - czyli Jacka Nowickiego, Heleny Skibniewskiej oraz Barbary i Stanisława Brukalskich, a także generała Bronisława Prugara-Ketlinga, którego nazwisko pojawiało się obok Skibniewskiej w kontekście parku przy Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej. Lokalny samorząd chce też nowego patrona w Miasteczku Wilanów zamiast lansowanej przez ZNM ulicy Kordialnej. Rozważani są (już nie po raz pierwszy) Jerzy Kawalerowicz, opiekun pamiątek po Józefie Piłsudskim, jego ochroniarz chorąży Walenty Wójcik oraz organizator warszawskiego Instytutu Agronomicznego Jerzy Beniamin Flatt. Nie wiadomo, czy gdyby sesje Rady Dzielnicy Ursynów odbywały się terminowo, istniałaby już ulica Jana Zumbacha. Skwer Grzegorza Nawrockiego prawie na pewno tak...

sobota, 2 września 2017

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 5

ks. Roman Indrzejczyk

Posiedzenie Komisji ds. Nazewnictwa Miejskiego Rady m.st. Warszawy 25 maja w przeważającej części było poświęcone awanturze na temat Lasu Ireny Jarockiej. Sprawa na razie nie doczekała się realizacji. To wstyd, że "wojna polsko-polska" sięga już tak głęboko! Jej odsłonami były też niedawne spory o skwery Edelmana, Geremka, a nawet Dziekońskiego (lewica i PO storpedowała projekt PiS i przeforsowało jako patronkę Marynę Falską). Oby niedługo nie padła kolejna granica )(nie)śmieszności.

1. Konkrety

7 czerwca radni zatwierdzili projekty uchwał dot. skweru Falskiej i ulicy ks. Romana Indrzejczyka na Żoliborzu. Według wielu admiratorów działalności społecznej prałata, wydzielenie części ulicy Rydygiera to za mały hołd... W ostatniej chwili dodano do porządku dziennego jeszcze jedno głosowanie. Temat powrócił na posiedzeniu 22 czerwca, które było poświęcone jedynie bulwarowi Pattona.


Kolejna odsłona warszawskiej cudzoziemszczyzny. Padło tym razem na silnego człowieka prawicy, więc sprawę wykpiła Pańska Skórka, ale jak to zwykle bywa w takich wypadkach, pomysł Fundacji Ronalda Reagana przepchnięto błyskawicznie.

2. Spekulacje


Jak widać, dla Zespołu Nazewnictwa Miejskiego też są granice cudzoziemszczyzny. Tyle, że nie było takich oporów przy honorowaniu Gottlieba Daimlera lub Carla Benza. Prywatne antypatie?


Z tym też się zgadzam. Wygoda wygodą, ale tak kosmetyczne zmiany to szyderstwo z idei. Czas pokazał, że na tej samej zasadzie można działać inteligentniej.


Interesujący pomysł, ciekawe, czy i kiedy powróci. Uhonorowanie Barchańskiego zwiększyłoby liczbę patronów pochowanych na Cmentarzu Bródnowskim.

George S. Patton jeszcze przed awansem generalskim

czwartek, 6 lipca 2017

Cmentarz Katolicki w Sopocie

Pietà na grobie Szymańskich

Cmentarz katolicki w Sopocie jest od kilka lat młodszy od swojego komunalnego, a kiedyś ewangelickiego, "kolegi". O ile pamięć mnie nie myli, nie zauważyłem na nim przedwojennych nagrobków, nie umniejsza to jednak jego historycznej roli. Z analizy nekrologów z archiwalnych numerów "Dziennika Bałtyckiego" wynika bowiem, że odbyły się na nim pierwsze pogrzeby w kurorcie po zakończeniu II wojny światowej. Do dziś zachowała się brama i kaplica projektu wybitnego architekta Paula Puchmullera (1875-1942), autora m.in. ratusza oraz Łazienek Północnych i Południowych, który sam spoczął wśród współbraci ewangelików (grób nie zachował się do dziś). Znajdują się one u podnóża wzgórza, podejście pod które zapewne stanowi poważne wyzwanie szczególnie dla starszych odwiedzających. Nie pomaga w tym fragmentaryczne wyłożenie błotnistych tarasów polbrukiem przez poszczególne rodziny.

Oznaczenie poszczególnych kwater na terenie cmentarza także jest szczątkowe, dlatego odnalezienie grobów osób wymienionych jako pochowane na tej nekropolii w prasowych epitafiach, na Wikipedii oraz w Sopockim albumie biograficznym Józefa Golca wymagało ode mnie mocnego skupienia się podczas spaceru. Najważniejsze, że mimo pomyłek w tekście tej książki, udało mi się ustalić w miarę dokładnie miejsce pochówku wielu osób zasłużonych nie tylko dla Sopotu. Cmentarz Katolicki nie posiada Alei Zasłużonych, jednak można odnieść wrażenie, że prestiżowy charakter miały pogrzeby w rejonie krzyża, wokół którego znajdują się groby sopockich duchownych, takich jak przedwojenny proboszcz parafii wojskowej w Grudziądzu i patron muzeum w tym mieście, historyk Pomorza ks. prałat ppłk dr Władysław Łęga (1889-1960), budowniczy kościoła św. Michała Archanioła ks. Ambroży Dykier (1911-72), czy prezes Gdańskiego Towarzystwa Teologicznego, wykładowca Seminarium Duchownego ks. kan. dr Jerzy Zaremba (1926-2009). Ten ostatni spoczywa w zbiorowym grobie, na którym znajduje się inskrypcja upamiętniająca duszpasterza Polaków w okresie Wolnego Miasta Gdańska, rozstrzelanego w obozie koncentracyjnym Stutthof ks. Władysława Szymańskiego (1901-40). W 2002 r. został on patronem skweru przy Urzędzie Miejskim.


Na tym samym prostopadłym do ulicy Malczewskiego tarasie spoczywają m.in. rektor Politechniki Gdańskiej w l. 1981-84 Jerzy Doerffer (1918-2006), długoletni dziekan Wydziału Budowy Okrętów, doktor honoris causa m.in. uniwersytetów w Glasgow i Rostocku, Marian Mokwa (1889-1987), czołowy polski malarz marynista, którego duża część dorobku została zniszczona przez hitlerowcówpatron XIX LO w Gdańsku, honorowy obywatel i patron ulicy w Sopocie, jego żona - skrzypaczka i poliglotka Stefania Łukowicz (1892-1975) oraz cieszący się wielkim szacunkiem młodzieży polonista II LO, komendant Hufców Harcerzy w Wolnym Mieście Gdańsku i Wejherowie Michał Urbanek (1896-1982), patron skweru przy ul. Krasickiego.
W równoległej alejce po prawej stronie (patrząc od bramy cmentarza) znajduje się m.in. grób dra Wołodymyra Decykewycza (1865-1949), ostatniego namiestnika Galicji w 1918, dyrektora departamentu austriackiego MSW, długoletniego senatora UNDO z woj. lwowskiego oraz kierownika Kliniki Chirurgii Urazowej Akademii Medycznej w Gdańsku prof. Jerzego Lipińskiego (1932-2013). Niemal u szczytu tarasu znajduje się monumentalny, lecz mocno zaniedbany grobowiec zasłużonego dla dokumentowania zbrodni w Stutthofie prokuratora Sądu Okręgowego Tadeusza Kuligowskiego, przed wojną sędziego na tym samym szczeblu w Poznaniu. W równoległej do tych dwóch alejce położonej bliżej południowej granicy cmentarza jest zaś pochowany Bolesław Kasprowicz (1895-1982), rektor Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie 1962-65, doktor honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego i w Rostocku, przed II wojną światową konsul honorowy Rumunii i radny Gdyni.


Idąc dalej w kierunku ogrodzenia od strony ulicy Księżycowej można zobaczyć okazały grób rodzinny z niewielkim nieśmiertelnikiem upamiętniającym Ryszarda Semkę (1925-2016), długoletniego dziekana Wydziału Architektury Wnętrz i Wzornictwa Przemysłowego PWSSP w Gdańsku, najbardziej znanego jako projektant odbudowy elbląskiej starówki oraz współtwórca Pomnika Ofiar Grudnia '70 w Gdyni, oraz skromny krzyż na miejscu wiecznego spoczynku Adama Haupta (1920-2006) - rektora PWSSP 1962-65, kilkukrotnego dziekana jej Wydziału Architektury, współautora pomników: Obrońców Wybrzeża na Westerplatte i w byłym obozie koncentracyjnym w Treblince.

Dominantą południowo-wschodniego narożnika cmentarza jest symboliczna mogiła kpt. Alojzego Bruskiego "Graba" (1914-46), dowódcy oddziałów partyzanckich "Cisy-100" AK i "Świerki II" Delegatury Sił Zbrojnych. Za dezercję z LWP i prowadzenie walki zbrojnej ze zdemoralizowanymi jednostkami sowieckimi w rejonie Borów Tucholskich został on stracony w więzieniu we Wronkach. Idąc w jego kierunku, mijamy po lewej stronie skupisko grobów dziecinnych oraz miejsce pierwszych pochówków w latach międzywojennych. Spoczęli tam m.in. Mieczysław Okęcki (1882-1952), wojewoda gdański 1945-46, wiceszef resortu komunikacji PKWN z ramienia SD, naczelny inżynier Afganistanu 1938-44, wykładowca Politechniki Gdańskiej oraz wicekonsul RP w Bombaju dr Tadeusz Lisiecki (1906-78), zasłużony dla ewakuacji polskich dzieci z Syberii. Pod względem artystycznym w tym rejonie wyróżnia się grób kierownika Zakładu Spawalnictwa Centralnego Biura Konstrukcji Okrętowych Orestenego Bohdanowicza (1920-2001).


Inne wybitne osoby pochowane w kwaterach między aleją prowadzącą do krzyża a ogrodzeniem od południa to m.in.:
- Jan Bianga (1910-82), przed II wojną czołowy bokser Gedanii, jako trener współpracownik opiekuna kadry narodowej Feliksa Stamma
- Bronisław Budzyński (1888-1951), prezes Gminy Polskiej Związku Polaków w Wolnym Mieście Gdańsku 1937-39, poseł do Volkstagu, szef Wojewódzkiego Komitetu SD
- Zofia Czepielówna-Schiller (1920-97), solistka Opery i Filharmonii Bałtyckiej, śpiewaczka innych oper m.in. lwowskiej
- Roman Heising (1902-89), rektor PWSM w Sopocie 1961-72, solista Opery Poznańskiej, metodyk śpiewu
- Edward Hodura (1938-91), trener rugby w Ogniwie Sopot
- Henryk Niewiadomski (1905-92), prorektor Politechniki Gdańskiej 1952-54 i 1960-66, specjalista technologii tłuszczów
- Maria Ostrowska (1906-2000), komendantka Chorągwi Harcerek w Wolnym Mieście Gdańsku 1935-39, dyrektorka Gimnazjum i Liceum Handlowego w Sopocie
- Tadeusz Pompowski (1910-85), prorektor Politechniki Gdańskiej 1957-59, dziekan Wydziału Chemicznego 1954-57 i 1961-65, prezes Zarządu Oddziału Gdańskiego Polskiego Związku Filatelistów 1961-69
- Jan Samsonowicz (1944-83), współtwórca Ruchu Młodej Polski, członek prezydium Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność", prawdopodobnie zamordowany przez SB
- Jerzy Słaboszowski (1932-81), trener piłki nożnej (Lechia Gdańsk, Arka Gdynia, reprezentacje Polski juniorów)
- Stefania Stipal (1903-2000), komendantka Lwowskiej Chorągwi Harcerek 1933-38, tamtejszej Chorągwi Szarych Szeregów, dyrektorka żeńskiego gimnazjum i liceum w Przemyślu
- Marian Strzelecki (1924-73), malarz, artysta tkacz, wiceprezes Zarządu Okręgu ZPAP, charakterystyczny porośnięty bluszczem głaz kilkadziesiąt metrów na lewo od głównej bramy


Wyprawa na najwyższe tarasy południowej części nekropolii wymaga sporej determinacji (szczególnie w przypadku złych warunków atmosferycznych), ale właśnie tam, w okolicy okazałego grobowca Lipskich, znajduje się chyba najczęściej poszukiwana mogiła w Sopocie - Weroniki Miłosz (1887-1945), matki poety-noblisty, która zaraziła się śmiertelnie tyfusem od Niemki, którą opiekowała się w Żuławkach, gdzie początkowo była pochowana. Nieco bliżej alejki z krzyżem spoczywają: biochemik Karol Taylor (1928-97), rektor Uniwersytetu Gdańskiego 1984-85 odwołany za udział w pogrzebie zamordowanego studenta, dyrektor Instytutu Biologii UG oraz Stanisław Karolak (1931-2009), dyrektor Instytutu Filologii Romańskiej Uniwersytetu Śląskiego, kilkukrotnie wyróżniany we Francji i Belgii członek-korespondent PAU. Trudno nie zauważyć polichromowanego grobu Pabisiaków oraz nagrobka aktora i reżysera teatralnego Gwidona Trzywdara-Rakowskiego (1889-1962), w latach międzywojennych kierownika Teatru Domu Żołnierza w Warszawie i Marynarki Wojennej w Gdyni.


W alei prowadzącej od bocznej bramy do domu pogrzebowego warto po lewej stronie zwrócić uwagę na grób wiceministra infrastruktury w rządzie Marka Belki, dziekana Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Gdańskiej prof. Ryszarda Krystka (1941-2017). Po prawej stronie spoczywa wiceprezydent Warszawy 1922-27, przewodniczący stołecznego zarządu Związku Ludowo-Narodowego i jego poseł dr Konrad Ilski (1885-1963) oraz jego żona Leokadia Nowacka-Ilska, pianistka, pedagog Akademii Muzycznej w Gdańsku. Po minięciu domu pogrzebowego widzimy grobowce dwóch lekarskich rodów. Najbardziej znanym przedstawicielem jednego z nich był radiolog Tadeusz Zieliński (1919-81), prorektor Akademii Medycznej 1972-75, dziekan Wydziału Lekarskiego 1962-66, drugiego - kierowniczka Kliniki Pediatrii AM Marta Uszycka-Karcz. W skład obydwu wchodzili medycy wojskowi, np. płk dr Michał Dobulewicz (1884-1970), m.in. ordynator oddziału chirurgicznego warszawskiego Szpitala Ujazdowskiego.

U podnóża domu pogrzebowego spoczywa m.in. wiceminister b. dzielnicy pruskiej i konsul generalny RP w Paryżu Bohdan Chełmicki (1880-1962) i komendant Inspektoratu Rejonowego AK Przasnysz-Maków Mazowiecki kpt. Julian Opalski (1909-97), ale chyba przede wszystkim stryj Donalda Tuska plastyk Bronisław "Beni" (1935-2000), projektant m.in. prestiżowej nagrody literackiej "Czerwona Róża" oraz dziadek polityka Józef (1907-87) - urzędnik kolejowy i lutnik, bohater afery w okresie wyborów prezydenckich w 2005 roku związanej z jego służbą w Wehrmachcie. Symboliczny grób zamordowanego w Piaśnicy Władysława Cieszyńskiego (1891-1939), redaktora naczelnego "Gazety Gdańskiej", sekretarza generalnego Towarzystwa Przyjaciół Nauki i Sztuki został tymczasowo zdemontowany w związku z pogrzebem kmdra Jana Rafała Felczaka, kierownika Zakładu Radiologii Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej.


Godne uwagi osoby pochowane w północnej części cmentarza to m.in. (w kolejności od najwyższych do najniższych tarasów):
- Tomasz Langer (1939-2007), dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego 1978-81, prz. WRN 1988-90
- Bolesław Srocki (1893-1954), poseł BBWR 1928-30, zastępca red. nacz. "Biuletynu Informacyjnego", red. nacz. podziemnych "Wiadomości Polskich"
- Janusz Christa (1934-2008), autor komiksów m.in. "Kajko i Kokosz"
Witold Tubielewicz (1902-93), dyr. Instytutu Budownictwa Wodnego PAN 1957-61, prz. Rady Naukowej Instytutu Morskiego 1950-80, dyrektor techniczny Gdańskiego Urzędu Morskiego
- Bronisław Colonna-Czosnowski (1873-1949), architekt (m.in. kościół Chrystusa Króla w Warszawie, hotel Francuski w Krakowie)
- Jerzy Afanasjew (1932-91), kierownik teatru studenckiego Bim-Bom, główny reżyser TV Gdańsk 1973-82, autor utworów w duchu groteski i surrealizmu
- płk Jerzy Borejsza (1889-1975), zastępca szefa Departamentu Żeglugi Powietrznej Ministerstwa Spraw Wojskowych 1925-26, komendant Centralnej Szkoły Podoficerów Lotnictwa
Józef Ryszka (1893-1970), major WP, senator z woj. białostockiego 1935-38, poseł 1938-39, kwatermistrz Samodzielnej Brygady Spadochronowej
- Romuald Frejer (1926-87), rzeźbiarz, założyciel teatru studenckiego "Co to"
- Bernard Milewski (1895-1967), przed II wojną radny Gdańska, po wojnie - Sopotu, wiceprezes Zjednoczenia Zawodowego Polskiego w Wolnym Mieście Gdańsk, patron ulicy w Gdańsku-Oliwie
- mjr Franciszek Leszczyński (1905-71), komendant Obwodu AK Rawa Mazowiecka 1944-45
- Maria Moczydłowska (1886-1969), posłanka Nar. Zjednoczenia Ludowego 1919-22, nauczycielka
- Mikołaj Kostecki (1924-2009), rektor Wyższej Szkoły Morskiej w 1981, usunięty z powodów politycznych

Być może w przyszłości dodam kolejne biogramy, ponieważ nie udało mi się jeszcze stwierdzić, czy wszystkie osoby, o których mam takie przekazy, rzeczywiście spoczywają na cmentarzu katolickim. Dokładniejsza galeria niebawem pojawi się tradycyjnie na profilu Facebooka.


wtorek, 6 czerwca 2017

Cmentarz Komunalny w Sopocie



Sopot to specyficzne miasto - człon Trójmiasta o najmniejszej liczbie zaludnienia, ale jednocześnie przyciągający ciekawych ludzi z różnych zakątków Europy Środkowo-Wschodniej malowniczym położeniem, urokliwą architekturą, a w latach 40. XX wieku także mniej zniszczoną zabudową niż w Gdańsku. Dzięki tym wszystkim czynnikom Perła Bałtyku stała się miejscem pochówku wielu osób zasłużonych dla Wybrzeża, czasem także innych regionów Polski.

Cmentarz komunalny w Sopocie to jedyna nekropolia Trójmiasta poza Witomińskim w Gdyni, gdzie są pochowani członkowie mojej rodziny. Kiedyś babcia, gdy rozmowa zeszła na ten temat, zapytała mnie nie bez racji: "skoro po drugiej stronie ulicy Malczewskiego jest cmentarz katolicki, po co jeszcze cmentarz komunalny, skoro na nim też są pochowani głównie katolicy?" Wyjaśnienie jest dość prozaiczne - ktoś musiał zagospodarować nekropolię założoną w 1878 r. dla potrzeb miejscowych ewangelików. Biorąc pod uwagę zamianę pobliskiej kaplicy na kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz względnie niewielkie rozmiary cmentarza katolickiego, rozwiązanie nasunęło się samo.


Obecnie liczba zachowanych przedwojennych nagrobków jest oceniana na około pięćdziesiąt. Najbardziej imponującą pamiątką przeszłości tego miejsca jest grobowiec rodziny Herbstów. Edward Herbst (1844-1921) był spowinowaconym ze sławnymi Scheiblerami fabrykantem włókienniczym i dobroczyńcą sopockiej społeczności polskiej (a także m.in...cerkwi św. Aleksandra Newskiego w Łodzi). W ostatnich latach odnowiono też grób Bielefeldtów w kwaterze D. Alfred Bielefeldt (1876-1934) zaprojektował wiele budynków, które mocno wpisywały się w krajobraz przedwojennego Sopotu i Gdańsku. Niektóre, jak kościół Zbawiciela, czy przylegający do terenów Stoczni Gdańskiej gmach Kasy Chorych, wpisują się do dziś. 

Zachowały się też nagrobki badacza języka kaszubskiego dra Friedricha Lorentza (1870-1937, kwatera L2) oraz rektora szkoły średniej Ernsta Jahnkego (kwatera P2). W 2005 r. obok członków swojej rodziny w tej samej kwaterze spoczął fundator organów w gdańskiej Bazylice Mariackiej, frankfurcki lekarz Otto Kulcke. Na cmentarzu pochowano też przynajmniej kilku wyznawców judaizmu, np. propagator esperanto, nieformalny przywódca miejscowej społeczności żydowskiej, grawer Moryc Liwszyc. (Oczywiście odrębny temat stanowią pochówki ateistów oraz osób deklarujących bezwyznaniowość z racji zajmowania wysokich funkcji w organach państwowych, np. gen. bryg. Jerzego Andrzejewskiego i płka Romana Kolczyńskiego z MO, Jarosława Polskiego - przewodniczącego MRN w Gdańsku 1977-81).


W okolicach tej kwatery trafiłem na wyjątkowo cierpliwą wiewiórkę :)

Obok kaplicy Herbstów, wizualnie najbardziej wyróżniającą się częścią cmentarza jest powstała w 2000 r. kwatera weteranów Armii Krajowej położona na niewielkim wzgórzu w jego południowo-zachodniej części. Jak można zauważyć, czytając inskrypcje na przygotowanych w większości według jednego plastycznego wzorca nagrobkach, spoczęli tam uczestnicy konspiracji w praktycznie wszystkich częściach II RP, od Pomorza przez Warszawę i Kielecczyznę, po Kresy Wschodnie. Prawie nikt z nich nie zajmował wyższych stanowisk dowódczych, za to część zasłużyła się na różnych polach pracy cywilnej, np. kierownik Zakładu Tkaniny w gdańskiej PWSSP prof. Józefa Wnukowa (1907-2000), zastępca dyrektora Instytutu Morskiego prof. Maciej Tadeusz Krzyżanowski (1921-2008), dyrektor miejscowego toru wyścigowego Czesław Gurski (1924-2003), parazytolog z Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej oraz orientalista prof. Czesław Zwierz (1921-2006), czy sekretarz Międzynarodowej Komisji Rybołówstwa Morza Bałtyckiego, docent Morskiego Instytutu Rybackiego Zdzisław Russek (1922-2004). Warto zwrócić uwagę na Ścianę Pamięci z nazwami pól bitewnych i nazwiskami towarzyszy broni pochowanych w innych miejscach, m.in. na sąsiednim cmentarzu katolickim.

Paradoksalnie, najbardziej znana przeciętnemu Polakowi osoba pochowana po wschodniej stronie ulicy Malczewskiego, nie spoczywa za głównym ogrodzeniem nekropolii. Mowa oczywiście o dyrektorze Puckiego Hospicjum im. św. Ojca Pio ks. drze Janie Kaczkowskim (1977-2016). Nawiedzając jego grób bezpośrednio za kościołem trzeba też pamiętać o patronie placu przed tą świątynią - ks. prałacie Franciszku Gruczy (1911-93), tłumaczu Ewangelii na język kaszubski, poecie, noweliście, więźniu KL Stutthof.



Inni wybitni Polacy i Pomorzanie pochowani na Cmentarzu Komunalnym w Sopocie to m.in.:
- Marian Teleszyński (1916-85), cichociemny, adiutant generała Leopolda Okulickiego, więzień UB, p.o. kierownika Kliniki Ortopedii Akademii Medycznej, ordynator Szpitala Miejskiego w Gdyni, ojciec znanego aktora kwatera A3 rząd 6 grób 16
- Sławomir Zemło (1940-2010), aktor i reżyser teatralny m.in. w Bydgoszczy i Elblągu B4 6 1c
- Stanisław Skura (1909-81), metaloplastyk, wykładowca PWSSP, uczestnik odbudowy Gdańska, twórca statuetki "Bursztynowego Słowika" B4 6 5
- Zygmunt Niwiński (1904-83), generalny inspektor lotnictwa cywilnego w Ministerstwie Komunikacji w 1945, dyrektor Portu Lotniczego we Wrzszczu 1958-61, zasłużony dla szkolnictwa szybowcowego C1 3 13a
- Irena Przewłocka (1911-91), prezes Oddziału Gdańskiego Związku Literatów Polskich (ZLP), powieściopisarka, autorka słuchowisk radiowych C1 11 1
- Stanisław Matysik (1921-94), rektor Wyższej Szkoły Ekonomicznej (WSE) w Sopocie 1954-62, prorektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK), pierwszy dziekan Wydziału Prawa i Administracji UG 1970-74 C5 1 21
- Stanisław Horno-Popławski (1902-97), dziekan Wydziału Rzeźby PWSSP 1949-50 i 1956-60, doktor honoris causa UMK, autor m.in. pomnika Mickiewicza przed Pałacem Kultury i Nauki D 2 1
- Jan Winiecki (1881-1940), działacz Polonii w Wolnym Mieście Gdańsku, m.in. prezes Związku Urzędników Kolejowych, zamordowany w KL Sachsenhausen-Oranienburg, patron ulicy w Sopocie, grób symboliczny D2 2 34
- Stanisława Fleszarowa-Muskat (1919-89), kierownik literacki Teatru Wybrzeże 1950-53 i Estrady 1953-55, prezes oddziału gdańskiego ZLP, na jej twórczości oparto scenariusz filmu i serialu "Miasto z Morza" i jej mąż Tadeusz Muskat (1913-91), dyrektor Teatru Wybrzeże, Powszechnego w Gdańsku i Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej E3 2 2
- Józef Foromański (pisał pod pseudonimem Jacek Kotlica, 1939-2010), poeta, pisarz, felietonista, kierownik literacki Teatru Współczesnego w Szczecinie 1981-83 E4 1 29 (kolumbarium przy głównym wejściu na cmentarz)
- Rajmund Pietkiewicz (1920-2013), malarz, grafik, 1965-69 rektor PWSSP E4 6 3 (kwatera urnowa przy ww. kolumbarium)
- Alfred Wiśniewski (1916-2011), prorektor PWSSP 1954-60, dziekan Wydziału Rzeźby 1966-69, autor m.in. pomnika Powstańców Wielkopolskich w Poznaniu E4 10 16
- Maciej Próchnicki (1961-2004), perkusista Golden Life, zginął w wypadku samochodowym F1 4 11
- Lech Kadłubowski (1916-2004), dziekan Wydziału Architektury Wnętrz PWSSP 1964-69, generalny projektant odbudowy Drogi Królewskiej w Gdańsku, autor m.in. Teatru Wybrzeże F1 6 6
-Stefan Listowski (1902-87), prorektor PWSSP 1963-66, dziekan Wydziału Architektury Wnętrz 1949-60, autor m.in. obecnego kształtu oper leśnej
- Władysław Bukowiecki (1910-76), rektor PWSM 1954-56, dyrektor sopockiego Liceum Muzycznego, dziekan Wydziału Pedagogicznego PWSM w Warszawie G2 4 3
- Dawid Bruski (1897-1980), senator 1938-39, dyrektor liceum w Starogardzie Gdańskim G3 B 5a
- Witold Świątecki (1955-74), dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni 1960-61, Biura Koncertowego Filharmonii Bałtyckiej 1955-60 H1 5 8
- Arkadiusz Bachur (1961-95), uczestnik IO w Barcelonie (jeździectwo), trener kadry narodowej w pięcioboju nowoczesnym H3 6 2a
- Ewa Moskalówna (1942-2000), felietonistka m.in. "Liter" i "Głosu Wybrzeża" pseudonim Ewa OK, poetka, fotograf K 3 3 (uwaga: w tej kwaterze numeracja grobów rośnie w kierunku przeciwnym do głównej bramy)

- Adam Smolana (1921-87), prorektor PWSSP 1951-64, dziekan Wydziału Rzeźby 1981-87, autor m.in. Ryb na Bulwarze Nadmorskim w Gdyni K 3 27
- Kira Pepłowska (1918-86), aktorka Teatru Wybrzeże L2 9 6
- Stefan Szelestowski (1900-87), uczestnik IO w Paryżu (biegi długodystansowe) i Amsterdamie (pięciobój nowoczesny) L3 4 13
- Gotfryd Kupryszewski (1929-2005), chemik, prorektor UG 1970-72, dziekan Wydziału Matem.-Fiz.-Chem. 1972-78, prezes Gdańskiego Towarzystwa Naukowego (1973-79)
- Jerzy Ringer (1926-88), autor programów marynistycznych w TV Gdańsk, redaktor nacz. "Wybrzeża" od 1982 M D 4 (krótkie poprzeczne rzędy grobów na wzgórzu powyżej kolumbarium)
- Irena Suchorzewska (1913-2003), poetka, pisarka, bibliotekarka, fotograf (m.in. wiersze "Mam trzy lata", "Bociany") M 3 9b
- Stanisław Wolicki (właśc. Rusin, 1892-1963), poseł PPS z Wołynia 1922-27, dyrektor Teatru im. Jaracza 1945-46, Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie 1956-57, aktor N1 3 1
- Roman Hordyński (1924-86), prezes SARP od 1985, generalny projektant dzielnicy Gdańsk-Południe H2 2 13
- Marcel Kochańczyk (1947-2002), reżyser Teatru Wybrzeże i chorzowskiego Teatru Rozrywki N2 9 5
- Andrzej Małek (1934-2006), wiceprezes Polskiego Związku Brydża Sportowego, wicemistrz Europy, przewodniczący Powiatowej Rady Nar. w Malborku, radny Sopotu N2 9 36
- Damazy Tilgner (1904-96), dyrektor Rolniczego Instytutu Badawczego w Bydgoszczy, profesor i doktor honoris causa Politechniki Gdańskiej, przewodniczący Klubu Poselskiego SP 1947-49, członek KRN, patron ulicy w Gdańsku N3 9 22
- Tadeusz Flach-Godlewski (1908-88), malarz, poeta, naczelnik wydziału w Ministerstwie Komunikacji II RP N3 9a 5
- Donald Steyer (1921-94), dziekan Wydziału Prawa i Administracji UG 1974-78, historyk XX wieku N3 10 25
- Hipolit Niekulczycki (1894-1971), wicewojewoda tarnopolski 1935-39, z-ca szefa Biura Informacji i Propagandy KG ZWZ 1939-40, przewodniczący Powiatowej Rady Nar. w Elblągu 1946-48 N3_II 1 18


- Czesław Bulczyński (1912-92), "Parasolnik"-lokalny ekscentryk, cyrkowiec N3_II 1b 12 ("zatoczka" w zachodniej części kwatery)
- Czesław Druet (1926-2016), dyrektor Instytutu Oceanologii PAN, doktor honoris causa UG, członek PAN N4 13 2
- Tadeusz Łodykowski (1928-2006), prorektor WSE 1965-68, dyrektor Instytutu Transportu i Handlu Morskiego UG, poseł PZPR 1980-89
- Teresa Remiszewska-Damsz (1928-2002), żeglarka (m.in. samotny rejs przez Atlantyk), tłumaczka "Orła Białego, czerwonej gwiazdy" Normana Daviesa, patronka ulicy w Gdyni i kpt. Jerzy Damsz (1911-87), dowódca 307 Dywizjonu Myśliwskiego, kriogenik w USA N4 19 14
- Jerzy Zabłocki (1927-93), rektor PWSSP 1987-90, prorektor 1978-81, dziekan Wydziału Malarstwa i Grafiki 1984-87 N4 22 3
- Czesław Jackowiak (1923-94), rektor UG 1987-90, specjalista prawa pracy N4 24 1
- Joanna Bogacka (1945-2012), aktorka Teatru Wybrzeże, pedagog Akademii Muzycznej, grała m.in. w "Barwach szczęścia" N5 1 2
- Antoni Poszowski (1931-2003), rektor PWSM 1972-87, Akademii Muzycznej w Gdańsku 1999-2003, Akademii Muzycznej w Bydgoszczy 1993-99,  prorektor 1990-93, prezes Towarzystwa Przyjaciół Sopotu N6 4 23
- Hanna Domańska-Lifsches (1932-2009), autorka książek o historii Sopotu i wolnomularstwa N6 4 25
- Mieczysław Baryłko (1923-2002), wykładowca malarstwa w PWSSP, prezes gdańskiego oddziału ZPAP 1956-58 i 1968-69 i malarka "szkoły sopockiej" Eleonora Jagaciak-Baryłko (1925-2016) N10 5 5
- Marian Narkowicz (1954-2012), kompozytor i multiinstrumentalista, lider zespołów Cytrus, Nord Band i Korba N10 9 2
- Andrzej Grubba (1958-2005), medalista mistrzostw świata i mistrz Europy w tenisie stołowym, najlepszy sportowiec Polski w 1984 N10 16 1
- Włodzimierz Maruczyński (1913-77), sędzia Sądu Najwyższego, Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata O2 6 9
- Wacław Dawidowicz (1909-97), prorektor i dziekan Wydziału Prawa UMK, kierownik Katedry Prawa Administracyjnego P3 1 6 (masywny, ale zaniedbany grób bez napisu) P3 1 6
- Edward Kątowski (1924-95), prorektor UG w drugiej połowie lat 70. XX w., specjalista transportu morskiego
- Elżbieta Szczodrowska-Peplińska (1921-2009), rzeźbiarka, współautorka m.in. dekoracji kościoła św. Brygidy i pomnika Poległych Stoczniowców w Gdańsku R2 9 14 (w chaotycznie kwaterze grób wyróżnia się właśnie dekoracją rzeźbiarską)
- Tadeusz Ciesiulewicz (1936-97), malarz, pedagog, wiceprezes Okręgu Gdańskiego ZPAP 1977-80 (charakterystyczny krzyż na jednym z najwyżej położonych tarasów cmentarza) S1 12 6


Osoby pochowane zostały wymienione według alfabetycznej listy kwater. W przybliżeniu proces ich nazywania przebiegał od południowego wschodu przez zachód (N) po północny wschód. Z nielicznymi wyjątkami, kwatery są oznaczone w terenie czytelnymi tabliczkami. Być może lista w przyszłości zostanie rozszerzona.

kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa

czwartek, 1 czerwca 2017

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 4


W tym odcinku przyjrzymy się protokołowi z posiedzenia Komisji Nazewnictwa Miejskiego Rady m.st. Warszawy z 10 maja. 
1. Konkrety


W pierwszej części "Recenzji" pokpiwałem sobie z możliwego tempa realizacji tego projektu. Brawa dla radnych, że nie zwlekali z uhonorowaniem wybitnego aktora Teatru Narodowego i reżysera, który jest też patronem skweru i IX LO w rodzinnym Gdańsku.


Jak widać, gdy mieszkańcy Saskiej Kępy się uprą, dopną swego, nawet jeżeli, tak jak w tym wypadku, jest to niewielki odcinek drogi i nazewniczy dubel. Ciekawe, czy opłaci się ich determinacja w kwestii uczczenia Mirona Białoszewskiego. Jakakolwiek ulica, nawet najkrótsza, bardziej by pasowała do jego literackiej klasy, niż ponury Dreptak przy placu Dąbrowskiego, w którym fajna jest tylko nazwa... Można spojrzeć na sprawę także pod kątem sympatycznej "feminizacji" męża-legendarnego amanta przez postać Marii Żabczyńskiej (1903-81), znanej m.in. jako Aniela Jeziorańska w powieści radiowej "W Jezioranach". Absolwentka Instytutu Reduty wystąpiła też w tak znanych filmach, jak "Śluby ułańskie", "Manewry miłosne", "Ulica Graniczna", "Skarb" oraz "Kochaj albo rzuć".




Powrót przedwojennej nazwy - rzeka Dźwina w II RP oddzielała Polskę od ZSRR i Łotwy.

2. Spekulacje

Tak jak się spodziewałem, medialna kampania zawstydzająca radnych PiS za brak poparcia dla skwerów Marka Edelmana i Bronisława Geremka w Śródmieściu, okazała się po części clickbaitem. Domyślam się, że radni nie poparli wniosków z powodów ideologicznych, ale zostały one też odrzucone przez gremium eksperckie - Zespół Nazewnictwa Miejskiego.



Pozostaje mieć nadzieję, że jeżeli postulaty zostaną zrealizowane, odpowiednie służby zadbają o godny wygląd nazwanych miejsc.


Mam nadzieję, że temat zostanie odpowiednio przedstawiony radnym Śródmieścia, ponieważ dokonali oni wyraźnej nadinterpretacji tekstu uchwały, która nie zmienia więcej, niż nakazywałaby logika.


W tym punkcie również zgadzam się z Zespołem, ponieważ o ile "Inka" jest postacią rozpoznawalną w całej Polsce, o tyle miejscem honorowania "Odyńca" powinien by raczej Dolny Śląsk. Radni dzielnicy przeszarżowali w szukaniu godnego towarzystwa rondu Zygmunta Szendzielarza. Już raczej za późno, aby zmienić ich decyzję.


Tu również lokalna społeczność wydaje się zdeterminowana uhonorować krajana, a sprawę opóźniają technikalia. O ciekawej postaci Nawrockiego - dziennikarza i dramaturga niepokornego nie tylko we własnej wyobraźni, można poczytać w moim tekście w majowym numerze "Skarpy Warszawskiej".


Bardzo dobrze się stało, że udało się znaleźć rozwiązanie honorujące zarówno heroiczną współpracowniczkę Janusza Korczaka, jak i pierwszego dziekana Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, projektanta m.in. dwóch katedr (diecezji warszawsko-praskiej i radomskiej), kościoła Zbawiciela oraz wybitnych dzieł architektury cmentarnej w Warszawie i Łodzi, który był już przez kilka lat patronem ulicy na Bielanach. Było to chyba jednak tylko chwilowe rozwiązanie, ponieważ radni tej dzielnicy uważają, że i ten fragment zieleni powinien mieć innego patrona - rzeźbiarza Jerzego Jarnuszkiewicza (1919-2005), twórcę m.in. pomnika Małego Powstańca, a także Jana Pawła II i Stefana Wyszyńskiego w Lublinie, czy też Asnyka w Kaliszu. Może Dziekońskiemu powinno poszukać się miejsca w innej dzielnicy?


Trzeba docenić konsekwencję władz Ursusa w upamiętnianiu zasłużonych rodzin dzielnicy, np. w formie wystaw. Inny przejaw tej dbałości to park Hassów.


Trochę dziwne, że nikt na to wcześniej nie wpadł :) Dobrze wpasowuje się w promocję najnowszego wydawnictwa "Skarpy Warszawskiej" - Wielkiej Księgi Legend Warszawy

Jak zwykle, nie zabrakło wątków "zagranicznych" o rozmaitym poziomie racjonalności.


W tym wypadku, tak jak opisywanym przeze mnie już casusie ulicy Tunezyjskiej, naturalnym wyborem wydają się Stegny.


Kolejni nad wyraz uparci wnioskodawcy.


Przesada! Byłby to już piąty uhonorowany Włoch w okolicy, co zakrawa na dyskryminację innych narodowości. Nie prościej byłoby w pewnym momencie poprzestać na Vivaldim i pamiętać przede wszystkim o Polakach? Pikanterii sytuacji dodaje mało znany fakt, że imiona włoskich kompozytorów nadawali ulicom Lwowa...hitlerowcy. Nikt już chyba też nie pamięta, że dziesięć lat temu wnioskowano o ulice pianisty i kompozytora Jerzego Lefelda oraz śpiewaka operetkowego Józefa Redo. Moje zdanie pewnie nie zostanie poważnie potraktowane, ponieważ nie mieszkam obecnie w Warszawie, ale postaram się dotrzeć mailowo do radnych Białołęki z propozycją odświeżenia tego postulatu.

Nie zabrakło też kompletnego kuriozum, które osobiście mnie obraziło, ponieważ na jakieś 90 proc. mój tekst dotyczący m.in. Jana Pohoskiego ukaże się w lipcowej "Skarpie Warszawskiej". Tym bardziej chichotem losu jest wymienienie akurat tej nazwy w protokole.


Nie mam pojęcia, w jaki sposób nazwa Jana Pohoskiego jest "za trudna". Ktoś to chciał zapisać "Pochorskiego"? Mam nadzieję (graniczącą z pewnością), że Rada Dzielnicy Mokotów nie będzie chciała zajmować się takimi wydumanymi problemami.

Inne ciekawostki i anegdoty:




Całość protokołu jest dostępna na stronie BIP.

3. Z rad dzielnic

W tym miesiącu trzeba zwrócić uwagę na zdecydowane odrzucenie przez Radę Dzielnicy Włochy projektu nazwania ronda we Włochach imieniem pisarza Stanisława Rembeka z zemsty za ignorowanie lokalnych propozycji nazewniczych. Nie wiem, o jakie dokładnie chodzi, ale domyślam się, że Rada Miasta zlekceważy tę opinię, dojdzie do kolejnego konfliktu, podczas którego padną jeszcze ostrzejsze słowa, zostanie zwołane spotkanie z Zespołem Nazewnictwa Miejskiego i...pewnie historia powtórzy się w innej konfiguracji. A jeżeli ten pomysł upadnie, mam nadzieję, że znajdzie się dla Rembeka miejsce gdzie indziej, ponieważ to już osoba dość mocno osadzona w powszechnej świadomości, przede wszystkim jako autor zekranizowanego "Wyroku na Franciszka Kłosa" (w mniejszym stopniu "Szwadronu").