wtorek, 28 lutego 2017

Przegląd nazewniczy 2016/17 - Poznań


Poznań to na tyle duże miasto, że jest w stanie zmieścić ulice o nazwach inspirowanych bardzo różnymi dziedzinami życia: geografią (nie tylko Wielkopolski), kuchnią, geologią... W 2016 r. tę kategorię reprezentowały m.in. Mysłowicka, Starosądecka i Bocheńska, drugą - Szparagowa, Dyniowa i Nektarynkowa, trzecią - Kwarcowa. Z racji dużej powierzchni i długich tradycji miejskich nie można się dziwić, że większość nowych nazw związanych z historią honoruje głównie osoby zasłużone dla swoich małych ojczyzn.

Było kilka wyjątków. 24 stycznia 2017 r. wiadukt Antoninek wzdłuż ulicy Warszawskiej otrzymał imię Orląt Lwowskich, rondo na Głowieńcu - Obrońców Grodna, a ulica prowadząca do ogrodu zoologicznego - Kaprala Wojtka bardziej znanego jako Miś Wojtek :) Z kolei 12 lipca 2016 r. kilka ulic w rejonie ronda Rataje i Pleszewskiej otrzymało nazwy "muzyczne" - Anny Jantar, Czesława Niemena i aleja Krzysztofa Komedy. Z tymi patronami będzie sąsiadował malarz prymitywista Zygmunt Warczygłowa (1922-88).

Lipcowe posiedzenie Rady Miejskiej można nazwać poznańskim nazewniczym szczytem ubiegłego roku. Rajcy m.in. podjęli wówczas decyzję o uzupełnieniu "literackiego" nazewnictwa na Strzeszynie o pięć pisarek związanych z Wielkopolską. Mowa o Halinie Brodowskiej (1912-98) - poetce z grupy "Prom", Sofii Lutosławskiej z domu Pérez Casanova (1861-1958) - żonie wybitnego filozofa tłumaczki Quo vadis na ojczysty język wymienianej jako hiszpańska kandydatka do nagrody Nobla, Amelii Łączyńskiej (1893-1993) - pamiętnikarki, bibliotekarki i przewodniczki po mieście, Marii Szembekowej (1872-1937) - organizatorki tajnej oświaty w Siemianicach koło Kępna w czasach germanizacji oraz Emilii Waśniowskiej (1954-95) - autorki utworów dla dzieci, polonistki w Szkole Podstawowej nr 34.


Tego samego dnia ulica na Piątkowie otrzymała imię bł. Marka z Aviano (1631-99). Postać włoskiego kapucyna, sławnego kaznodziei, legata papieskiego przy cesarzu w okresie bitwy pod Wiedniem ma się komponować z innymi nazwami związanymi z panowaniem Jana III Sobieskiego. Na podobnej zasadzie geolog Bogumił Krygowski (1905-77), pierwszy dziekan Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Adama Mickiewicza dołączył na Umultowie do innych wybitnych uczonych z tej Alma Mater.


Zaułek Ślepego Antka przy dawnym wale przeciwpowodziowym na Czartorii to hołd dla Antoniego Gąsiorowskiego (1901-43?), jednego z uczestników akcji "Bollwerk", czyli zniszczenia przez AK niemieckich magazynów za zaopatrzeniem dla wojska w porcie rzecznym w lutym 1942 r. Była to największa podziemna akcja sabotażowa w Poznaniu w czasie II wojny światowej. Podobnie jak większość jej uczestników, Antek poniósł śmierć z ręki Gestapo, podobnie jak patron ronda na Kotowie Antoni Wojewoda (1897-1942) - przedwojenny sołtys Fabianowa, powstaniec wielkopolski i konspirator.

Inne tego typu skrzyżowania w stolicy Wielkopolski otrzymały w ubiegłym roku nazwy nawiązujące do zasłużonych rodów ziemiańskich. 26 kwietnia rondo Szczepankowo otrzymało imię Mycielskich herbu Dołęga, którzy wydali kilku generałów, historyków, matematyków, posłów do parlamentu austriackiego i niemieckiego, bohatera bitwy pod Grochowem w 1831 r. oraz prowincjała jezuitów. Na terenie Poznania posiadali ceniony browar Kobylepole. Naramowickie rondo Moraczewskich upamiętnia przede wszystkim czołową wielkopolską emancypantkę Bibiannę (1811-87) i jej brata historyka Jędrzeja (1802-55). Obydwaj byli motorami przygotowań do wydarzeń Wiosny Ludów w Poznaniu.

W związku z czterdziestą rocznicą krwawo stłumionych antysowieckich manifestacji 21 czerwca część ulicy Kościuszki otrzymała imię jednego z najaktywniejszych uczestników tych wystąpień - Janusza Kulasa. Kierowca Przedsiębiorstwa Transportowego Budownictwa Miejskiego zasłynął ostrzeliwaniem siedziby Urzędu Bezpieczeństwa oraz odważną postawą podczas procesu przed "ludowym" sądem. 6 września radni podzielili również ulicę Marcelińską. Jej łączący się z Grunwaldzką odcinek otrzymał imię Jarosława Ziętary (1968-92) - dziennikarza śledczego "Gazety Poznańskiej", którego zaginięcie (prawdopodobnie zamordowanie) nadal nie zostało wyjaśnione...

W lutym radni kontynuowali kombatancki wątek ze stycznia. W perspektywie Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych 21 lutego patronem przecznicy ulicy Wiejskiej został Aleksander Studniarski "Lew" (1934-54) - dowódca antykomunistycznej Krajowej Armii Wyzwoleńczej zmarły w więzieniu na Montelupich w Krakowie, uważany niesłusznie za autora słów ballady W więziennym szpitalu. Jak widać, nie tylko pracą organiczną ten region stoi.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Przegląd nazewniczy 2016/17 - Łódź



Od czasu do czasu będę zbierał w osobnych postach informacje o nowych nazwach ulic itp. obiektów w największych miastach Polski nie będących Warszawą, jakie pojawiły w ciągu kilku wcześniejszych miesięcy. Zacznijmy od Łodzi, która jeszcze niedawno ustępowała liczbą mieszkańców jedynie stolicy. Tylko jej ustępowała także pod względem liczby krytykowanych posunięć nazewniczych Rady Miasta. Lokalna prasa nie pozostawiała suchej nitki na krojeniu arterii na kawałki, wskutek czego szpital pediatryczny imienia Konopnickiej zwany potocznie "na Spornej" wylądował przy ulicy bł. Anastazego Pankiewicza. Mazowieckie metropolie łączy także duża liczba ulic o nazwach niezwiązanych z historią ani geografią, co ma pewnie związek z dziedzictwem rosyjskiej cenzury z czasów początków urbanizacji.

W grudniu nazwy ulic Łodzi trafiły nawet na ceniony przeze mnie portal dzieje.pl (jak mam go zresztą nie cenić, gdy po części mamy wspólne szefostwo? ;). Tematem artykułu był przeprowadzony wśród mieszkańców plebiscyt dotyczący nazewnictwa w Nowym Centrum Łodzi wokół odnowionego dworca Łódź Fabryczna. Udało mi się znaleźć więcej szczegółów na forum Skyscrapercity. Na razie to wszystko jedynie wstępna koncepcja, jednak wyraźnie widać interesującą myśl przewodnią - synkretyzm różnych środowisk tworzących historię miasta: od fabrykantów przez artystów (szczególnie filmowców) i naukowców po robotników i robotnice. Można się w tym doszukać realizacji hasła "Historia na tak!", o którym wspominałem tu kilka lat temu.

11 stycznia linkowany powyżej artykuł stracił aktualność, ponieważ radni wybrali nieco inny zestaw pierwszych nazwanych ulic. Do rejestru trafiły aleje imienia najbardziej znanych fabrykanckich rodów włókienniczych: Grohmanów, Poznańskich i Scheiblerów oraz reżyserów filmowych: Krzysztofa Kieślowskiego (1941-96), Wojciecha Hasa (1925-2000) i Barbary Sass-Zdort (1936-2015). Przegłosowano też plac profesora włókiennictwa Janusza Szoslanda (1925-2015), twórcy kierunku architektura tekstyliów na Politechnice Łódzkiej. Po ponad czterech latach od zniknięcia z powodu robót budowlanych powrócił plac Bronisława Sałacińskiego (1899-1918) - członka Polskiej Organizacji Wojskowej zamordowanego u zarania niepodległości Polski przez rozbrajanych Niemców w rejonie dworca.


Dość długo planowano nadanie jednej z ulic imienia reżyserki "Ostatniego etapu" Wandy Jakubowskiej (1907-98). Biorąc pod uwagę jej udział w budowie komunizmu w Polsce, nie dziwię się, że wyparła ją Sass - urodzona w Łodzi, a poza tym matka znanego prawicowego publicysty... Ciekawe, jak długo potrwa honorowanie Andrzeja Wajdy - jak widać, w Łodzi nie ma karencji pięciu lat po śmierci kandydata na patrona takiej jak w Warszawie. Tego samego dnia, rondo na skrzyżowaniu Brzezińskiej i autostrady A-1 otrzymało imię Bolesława Fichny (1891-1945), zamordowanego przez hitlerowców prawnika, parlamentarzysty, przewodniczącego Rady Miejskiej 1923-27, komendanta łódzkiej POW 1917-18.

Kilka nazw nawiązujących do historii pojawiło się w Łodzi w drugim półroczu 2016 r. 7 grudnia uczczono 40. rocznicę powstania Komitetu Obrony Robotników ochrzczeniem skweru między Legionów a Cmentarną. Nie obyło się bez awantury o pomysłodawstwo. 16 listopada znowu radni nie mogli się powstrzymać przed podzieleniem ulicy, tym razem Ludwika Krzywickiego. Trudno jednak kłócić się z ideą, ponieważ chodziło o uhonorowanie jednego z najsłynniejszych rodaków mojej babci pabianiczanki - dyrygenta Henryka Debicha (1921-2001).


21 października swoje ulice w rejonie Nawrot i Kilińskiego "dostali" wybitny jezuiccy duszpasterze akademiccy związani z opozycją demokratyczną: ojcowie Stefan Miecznikowski (1921-2004) i Tomasz Rostworowski (1904-74). Odnotujmy też nazwanie tzw. Trasy Górnej między Pabianicką a Rzgowską aleją Władysława Bartoszewskiego (31 sierpnia), ulicę Marka Grechuty na Antoniewie (11 maja) oraz Stanisława Lema na zachodnich peryferiach Łodzi i rondo Łódzkich Motocyklistów na wschodnich (6 lipca). Na drugim końcu alei Ofiar Terroryzmu 11 Września od 30 marca znajduje się rondo Zbigniewa Zakrzewskiego - zamordowanego przez bezpiekę szefa wywiadu Wolności i Niezawisłości w Łodzi, Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.

Jak widać, po okresie dłuższego marazmu Miasto Włókniarzy ponownie bogaci się w nazwy związane z historią. Co przyniesie przyszłość? Dla niektórych tematem na czasie jest brak ulicy Michaliny Wisłockiej... Swoją drogą ciekawe, kiedy niektórym zacznie to przeszkadzać także w Warszawie.

piątek, 10 lutego 2017

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 1



16 stycznia poczułem, że marzenia się spełniają - ukazała się moja debiutancka książka "Niezwykli patroni ulic Warszawy". W internecie możecie znaleźć jej krótki opis, recenzję na cenionym przeze mnie portalu dzieje.pl, galerię zdjęć ze spotkania autorskiego oraz oczywiście sporo możliwości zakupu


Ci, którzy już ją czytali, wiedzą, że znalazło się w niej wiele krótkich biografii osób upamiętnionych w nazewnictwie Warszawy w ostatnich latach. Nie wiadomo, czy i kiedy powstanie "sequel", dlatego postanowiłem regularnie dzielić się swoimi refleksjami na temat nazewnictwa ulic Warszawy na tym blogu. Rytm postów będzie prawdopodobnie wyznaczać publikacja protokołów z posiedzeń Komisji Nazewnictwa Miejskiego Rady Miasta. W międzyczasie postaram się komentować nazwy w innych miastach i inne wydarzenia związane z historią.

posiedzenie Komisji Nazewnictwa Miejskiego 18 stycznia

Konkrety:


Dopiero ósmy punkt w porządku, ale dla mnie wielka radość, ponieważ Zespół Nazewnictwa Miejskiego jesienią uznał, że lepsza nazwa ronda na Mokotowie to Czystej Wody. A może lepiej Czystego Powietrza (jako ideału)? Można by chwalić się Latynosom, że mamy Plaza de Buenos Aires... Ostatecznie ulica Czystej Wody pojawiła się koło oczyszczalni ścieków na Białołęce, a o Pohoskiego upomniał się (pewnie przez kogoś zainspirowany) deweloper budujący koło alei Wilanowskiej.


Jan Pohoski (1889-1940) był w latach 1934-39 wiceprezydentem Warszawy o szerokim zakresie kompetencji - od oświaty przez komunikację po nadzór nad wodociągami i gazownią. W pierwszych miesiącach okupacji hitlerowskiej pełnił funkcję zastępcy komisarycznego burmistrza stolicy Juliana Kulskiego - też już patrona ulicy na Mokotowie. Był też m.in. wiceprezesem Związku Peowiaków. Jest szóstym warszawskim patronem spośród ofiar egzekucji w Palmirach - po Mieczysławie Niedziałkowskim, Macieju Rataju, Januszu Kusocińskim oraz wilanowskich nauczycielach Franciszku Pieniaku i Adamie Worobczuku. Gdzieś zawieruszył się projekt ronda imienia proboszcza Wilanowa ks. Jana Krawczyka, wciąż wierzę w upamiętnienie handlowca i polityka Henryka Bruna.


Warszawa pozostaje konsekwentna w regularnym upamiętnianiu kawalerów Orderu Orła Białego. Jest to też dopiero szósta osoba spośród pochowanych po 1989 r. w tzw. alei profesorskiej na Powązkach Wojskowych, która doczekała się tego wyróżnienia. Religa miał zostać patronem ronda na przecięciu Racławickiej, Odyńca i Wołoskiej, ale wygrała inna koncepcja.


Znowu mamy więc cudzoziemszczyznę, choć akurat do koncepcji uhonorowania "ojca integracji" zdążyłem się przyzwyczaić, ponieważ lokalna PO szukała już wiele lat temu odpowiedniego ku temu miejsca w Śródmieściu.



A to zupełnie nowy pomysł. Radny Filip Frąckowiak powiedział o Stusie, że "nie była to zacna postać". Życiorys na polskiej Wikipedii wygląda heroicznie - "uznany za najwybitniejszego ukraińskiego poetę II połowy XX wieku", ofiara łagrów. Na pewno jest to przejaw mody na Ukrainę w polityce (pomysł ulicy Bohaterów Majdanu na razie ucichł). A róg alei Niepodległości i Batorego, gdzie ma stanąć tabliczka, gdy go ostatnio mijałem, pod śniegiem nie różnił się od reszty Pola Mokotowskiego...

Spekulacje:


W internecie można znaleźć wiele pozytywnych wspomnień o pierwszym burmistrzu dzielnicy Wawer, byłym akowcu Oreście Pęgierskim (1926-91), ale jako że jako "słoik" nie jestem zbyt wyczulony na koloryt lokalnych społeczności, żal mi Halika, którego mieszkańcy tego urokliwego zakątka uznali za zbyt mało wawerskiego. Oby negocjacje się udały. Wybitnych ludzi pochowanych na Cmentarzu Bródnowskim nigdy dość wśród patronów. W tej chwili jest ich szesnastu (z czego dwóch do dekomunizacji, a groby trzech są tylko symboliczne).



Pomysł ściągnięty ze skweru Dobrego Maharadży i ulicy Pani na Wiśniewie, ale Warszawa mogła się poszczycić w XX wieku tak wieloma dobrymi szkołami dla dziewcząt, że pamięć o każdej cieszy. Posseltówny byłyby pierwszymi patronkami pochowanymi w kwaterze 83 Starych Powązek. Prowadziły działalność edukacyjną początkowo przy Chmielnej, a od 1930 r. przy Białobrzeskiej.


A szkoda! Weigel (1883-1957) to przecież dwukrotny kandydat do medycznego Nobla, Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, wynalazca pierwszej szczepionki na tyfus plamisty. Brak związków z Warszawą nie powinien być argumentem przeciw uczczeniu takiego autorytetu. Lemkin również otarł się o Nagrodę Nobla, tyle że Pokojową. W Warszawie pracował jako prokurator i adwokat. 

Akcent humorystyczny numer jeden - czarny humor:


Akcent humorystyczny numer dwa:


Kazimierz Granzow (1832-1912) był założycielem dobrze prosperującej cegielni w należącym dziś do Rembertowa Kawęczynie. Odpowiadał za budowę m.in. kościoła Wszystkich Świętych i Wielkiej Synagogi oraz wydanie pierwszego polskiego podręcznika murarstwa. Będzie siedemnastym patronem pochowanym na warszawskim cmentarzu ewangelicko-augsburskim. W styczniu 2017 Prokuratura Okręgowa umorzyła postępowanie w sprawie uchybień przy rozbiórki budynku administracyjnego cegielni, czyli tzw. Willi Granzowa. Nazwę można więc traktować jako spóźnioną ekspiację.


Na Żoliborz wracają nazwy, które w okresie powojennych migracji przetrwały w Elblągu (mówi się też o powrocie Lubranieckiej).


Miło, ale będziemy się cieszyć po przegłosowaniu uchwały.


W czym przeszkadza Brokl nie wiem. Widziałem jego nazwisko jako przykład heroicznego ratowania dóbr polskiej kultury chyba w każdej książce o losach Warszawy w 1939 r. Poza tym to chyba jedyna okazja, aby patronem został ktoś pochowany w dość peryferyjnej kwaterze 15C na Powązkach Wojskowych. Zespół Nazewnictwa Miejskiego wyraźnie zagiął na niego parol - był pomysł uhonorowania kustosza w Wilanowie.

Całość protokołu opublikował warszawski BIP.