czwartek, 1 czerwca 2017

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 4


W tym odcinku przyjrzymy się protokołowi z posiedzenia Komisji Nazewnictwa Miejskiego Rady m.st. Warszawy z 10 maja. 
1. Konkrety


W pierwszej części "Recenzji" pokpiwałem sobie z możliwego tempa realizacji tego projektu. Brawa dla radnych, że nie zwlekali z uhonorowaniem wybitnego aktora Teatru Narodowego i reżysera, który jest też patronem skweru i IX LO w rodzinnym Gdańsku.


Jak widać, gdy mieszkańcy Saskiej Kępy się uprą, dopną swego, nawet jeżeli, tak jak w tym wypadku, jest to niewielki odcinek drogi i nazewniczy dubel. Ciekawe, czy opłaci się ich determinacja w kwestii uczczenia Mirona Białoszewskiego. Jakakolwiek ulica, nawet najkrótsza, bardziej by pasowała do jego literackiej klasy, niż ponury Dreptak przy placu Dąbrowskiego, w którym fajna jest tylko nazwa... Można spojrzeć na sprawę także pod kątem sympatycznej "feminizacji" męża-legendarnego amanta przez postać Marii Żabczyńskiej (1903-81), znanej m.in. jako Aniela Jeziorańska w powieści radiowej "W Jezioranach". Absolwentka Instytutu Reduty wystąpiła też w tak znanych filmach, jak "Śluby ułańskie", "Manewry miłosne", "Ulica Graniczna", "Skarb" oraz "Kochaj albo rzuć".




Powrót przedwojennej nazwy - rzeka Dźwina w II RP oddzielała Polskę od ZSRR i Łotwy.

2. Spekulacje

Tak jak się spodziewałem, medialna kampania zawstydzająca radnych PiS za brak poparcia dla skwerów Marka Edelmana i Bronisława Geremka w Śródmieściu, okazała się po części clickbaitem. Domyślam się, że radni nie poparli wniosków z powodów ideologicznych, ale zostały one też odrzucone przez gremium eksperckie - Zespół Nazewnictwa Miejskiego.



Pozostaje mieć nadzieję, że jeżeli postulaty zostaną zrealizowane, odpowiednie służby zadbają o godny wygląd nazwanych miejsc.


Mam nadzieję, że temat zostanie odpowiednio przedstawiony radnym Śródmieścia, ponieważ dokonali oni wyraźnej nadinterpretacji tekstu uchwały, która nie zmienia więcej, niż nakazywałaby logika.


W tym punkcie również zgadzam się z Zespołem, ponieważ o ile "Inka" jest postacią rozpoznawalną w całej Polsce, o tyle miejscem honorowania "Odyńca" powinien by raczej Dolny Śląsk. Radni dzielnicy przeszarżowali w szukaniu godnego towarzystwa rondu Zygmunta Szendzielarza. Już raczej za późno, aby zmienić ich decyzję.


Tu również lokalna społeczność wydaje się zdeterminowana uhonorować krajana, a sprawę opóźniają technikalia. O ciekawej postaci Nawrockiego - dziennikarza i dramaturga niepokornego nie tylko we własnej wyobraźni, można poczytać w moim tekście w majowym numerze "Skarpy Warszawskiej".


Bardzo dobrze się stało, że udało się znaleźć rozwiązanie honorujące zarówno heroiczną współpracowniczkę Janusza Korczaka, jak i pierwszego dziekana Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, projektanta m.in. dwóch katedr (diecezji warszawsko-praskiej i radomskiej), kościoła Zbawiciela oraz wybitnych dzieł architektury cmentarnej w Warszawie i Łodzi, który był już przez kilka lat patronem ulicy na Bielanach. Było to chyba jednak tylko chwilowe rozwiązanie, ponieważ radni tej dzielnicy uważają, że i ten fragment zieleni powinien mieć innego patrona - rzeźbiarza Jerzego Jarnuszkiewicza (1919-2005), twórcę m.in. pomnika Małego Powstańca, a także Jana Pawła II i Stefana Wyszyńskiego w Lublinie, czy też Asnyka w Kaliszu. Może Dziekońskiemu powinno poszukać się miejsca w innej dzielnicy?


Trzeba docenić konsekwencję władz Ursusa w upamiętnianiu zasłużonych rodzin dzielnicy, np. w formie wystaw. Inny przejaw tej dbałości to park Hassów.


Trochę dziwne, że nikt na to wcześniej nie wpadł :) Dobrze wpasowuje się w promocję najnowszego wydawnictwa "Skarpy Warszawskiej" - Wielkiej Księgi Legend Warszawy

Jak zwykle, nie zabrakło wątków "zagranicznych" o rozmaitym poziomie racjonalności.


W tym wypadku, tak jak opisywanym przeze mnie już casusie ulicy Tunezyjskiej, naturalnym wyborem wydają się Stegny.


Kolejni nad wyraz uparci wnioskodawcy.


Przesada! Byłby to już piąty uhonorowany Włoch w okolicy, co zakrawa na dyskryminację innych narodowości. Nie prościej byłoby w pewnym momencie poprzestać na Vivaldim i pamiętać przede wszystkim o Polakach? Pikanterii sytuacji dodaje mało znany fakt, że imiona włoskich kompozytorów nadawali ulicom Lwowa...hitlerowcy. Nikt już chyba też nie pamięta, że dziesięć lat temu wnioskowano o ulice pianisty i kompozytora Jerzego Lefelda oraz śpiewaka operetkowego Józefa Redo. Moje zdanie pewnie nie zostanie poważnie potraktowane, ponieważ nie mieszkam obecnie w Warszawie, ale postaram się dotrzeć mailowo do radnych Białołęki z propozycją odświeżenia tego postulatu.

Nie zabrakło też kompletnego kuriozum, które osobiście mnie obraziło, ponieważ na jakieś 90 proc. mój tekst dotyczący m.in. Jana Pohoskiego ukaże się w lipcowej "Skarpie Warszawskiej". Tym bardziej chichotem losu jest wymienienie akurat tej nazwy w protokole.


Nie mam pojęcia, w jaki sposób nazwa Jana Pohoskiego jest "za trudna". Ktoś to chciał zapisać "Pochorskiego"? Mam nadzieję (graniczącą z pewnością), że Rada Dzielnicy Mokotów nie będzie chciała zajmować się takimi wydumanymi problemami.

Inne ciekawostki i anegdoty:




Całość protokołu jest dostępna na stronie BIP.

3. Z rad dzielnic

W tym miesiącu trzeba zwrócić uwagę na zdecydowane odrzucenie przez Radę Dzielnicy Włochy projektu nazwania ronda we Włochach imieniem pisarza Stanisława Rembeka z zemsty za ignorowanie lokalnych propozycji nazewniczych. Nie wiem, o jakie dokładnie chodzi, ale domyślam się, że Rada Miasta zlekceważy tę opinię, dojdzie do kolejnego konfliktu, podczas którego padną jeszcze ostrzejsze słowa, zostanie zwołane spotkanie z Zespołem Nazewnictwa Miejskiego i...pewnie historia powtórzy się w innej konfiguracji. A jeżeli ten pomysł upadnie, mam nadzieję, że znajdzie się dla Rembeka miejsce gdzie indziej, ponieważ to już osoba dość mocno osadzona w powszechnej świadomości, przede wszystkim jako autor zekranizowanego "Wyroku na Franciszka Kłosa" (w mniejszym stopniu "Szwadronu").


poniedziałek, 15 maja 2017

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 3

Wracam po dłuższej przerwie spowodowanej odwołaniem posiedzenia Komisji ds. Nazewnictwa Miejskiego planowanego na 5 kwietnia. W związku z tym protokół z posiedzenia, które odbyło się 15 marca ukazał się dopiero w ostatni piątek.


5 kwietnia zmarła członkini komisji z ramienia PiS, wiceprzewodnicząca Rady Miasta Olga Johann (1942-2017). Została pośmiertnie uhonorowana Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta. Pochowano ją na Starych Powązkach. Zdążyłem wymienić z nią kilka przyjaznych maili, w których twierdziła, że jestem pierwszą osobą, która zainteresowała się jej postulatami nazewniczymi. Jej rekomendacja pomogła mi opublikować artykuł o tej tematyce w "Gazecie Polskiej", co pewnie zwiększyło moją rozpoznawalność, ale też kosztowało mnie sporo nerwów. Szkoda klawiatury, aby się nad tym rozwodzić. Johann w Komisji zastąpił Piotr Żbikowski, nastąpiła też wymiana przedstawicieli PO - Mariusz Frankowski wszedł za Magdalenę Zakrzewską.

1. Konkrety



Jak widać, nie przeszkodziły ani zastrzeżenia, co do kształtu skrzyżowania (sic), ani łączenia nazwy osiedlowej kolonii i ulicy.

2. Spekulacje


Sprawa ronda Halika chyba definitywnie upadła, ponieważ właśnie ukazała się jego demaskatorska biografia, którą poważnie potraktowali borykający się z podobnym dylematem radni Poznania. Z drugiej strony, w ubiegłym roku Zespół Nazewnictwa Miejskiego i Komisja poparły pomysł nadania ścieżce biegnącej przez Pole Mokotowskie imienia Ryszarda Kapuścińskiego (skądinąd wciąż niezrealizowany).



Brawa dla "nazewniczej centrali" za dżentelmeńską postawę, ale radnych z Bielan to nie przekonało. Będzie mieli więc kolejny przypadek nadania nazwy warszawskiego obiektu innej osobie o tym samym nazwisku, gdyż w Ursusie znajduje się ulica twórcy elementarza Mariana Falskiego. Józef Dziekoński był niewątpliwie wybitnym architektem i patronem ulicy na Bielanach na przełomie lat 80. i 90., ale każda kobieta-patronka, szczególnie o tak heroicznym życiorysie, cieszy.


To już kolejny w ciągu ostatnich miesięcy wniosek o uhonorowanie osoby kształtującej wygląd XX-wiecznej Warszawy. Więcej o tym w punkcie czwartym.


Plus dla radnych za wytrwałość - nazwisko znanego z antykomunizmu pisarza pojawiało się w kontekście dekomunizacji. Zespół Nazewnictwa Miejskiego wytoczył mu wtedy absurdalny zarzut zbyt luźnych związków z Warszawą.


Rada Dzielnicy Mokotów proponowała przemianowanie jednej z ulic Służewca Przemysłowego na cześć legendy teatru, ale naturalnie ZNM zaopiniował ten wniosek negatywnie. ZASP prosi o sugestie terenu do nazwania na swojej stronie internetowej.

Zespół odrzucił także przedwczesny wniosek o nadanie skwerowi na Woli imienia generała Janusza Brochwicza-Lewińskiego. Komisja dyskutowała o uhonorowaniu ks. Romana Indrzejczyka na Żoliborzu i Ireny Jarockiej na Białołęce, lecz w obydwu sprawach trwa impas.

3. Spekulacje niezwiązane z patronami

Nie mam zdania w tych kwestiach, ale wydaje mi się, że warto o nich wspomnieć.




4. Ciekawostki z rad dzielnic

- 2 marca członkowie Komisji Kultury dyskutowali o nazwie dla parku/skweru przy Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej. Najbardziej interesujący fragment protokołu brzmi:

Pan XXX powiedział, iż pomysł nazwania skweru przed WIML „Żoliborskich Architektów” było oprotestowane przez Panią Marię Brukalską, ponieważ jest
to nazwa ogólna i nie odnosi się do żadnej postaci. Przypomniał propozycję nadania nazwy skwerowi przy ul. Krechowieckiej imieniem Państwa Brukalskich. Sprawa upamiętnienia prof. Nowickiego została ustalona i zostanie on upamiętniony na terenie Zatrasia. Natomiast Stowarzyszenie Żoliborzan uznało, że prof. Halina Skibniewska powinna zostać upamiętniona na terenie Sadów Żoliborskich. Przedstawił zgromadzonym propozycję upamiętnienia na terenie Sadów Żoliborskich. W związku z powyższym skwer przy WIML może nosić nazwę innej osoby,
która znajduje się w Banku Nazw.

Wydział Kultury i Promocji Andrzej Kawka powiedział, iż Komisja Kultury podjęła uchwałę o nazwaniu placu imieniem Barbary i Stanisława Brukalskich.

Pan XXX stwierdził, iż nie ma znaczenia, czy to jest skwer czy plac.

Przewodniczący Komisji Kultury Konrad Smoczny przypomniał, iż nadanie nazwy „Żoliborskich Architektów” nie wyklucza nadania nazwy każdemu upamiętnianemu z osobna. 

Już na poprzednim posiedzeniu tego gremium można było zauważyć dążenie do rozwiązania z gatunku "i wilk syty, i owca cała". Oby zachowano w tym konsekwencję aż do finału sprawy.


- 10 maja Zarząd Dzielnicy Ursus złożył wniosek o nadanie którejś z warszawskich ulic imienia Sir Johna Morgana (1929-2012). Uzasadnienie brzmi:

Sir John Morgan był zawodowym dyplomatą, pełnił funkcję ambasadora brytyjskiego w Polsce, Korei Południowej i Meksyku. W Polsce pracował w latach, kiedy w naszym kraju zachodziły istotne zmiany, m.in. powstała Solidarność.
Gdy w roku 1984 został zamordowany ksiądz Jerzy Popiełuszko, polski kapłan związany z Solidarnością, Sir John Morgan wykonał symboliczny pokaz sympatii brytyjskich władz poprzez złożenie wieńca na grobie Popiełuszki. Wiadomość ta szybko rozprzestrzeniła się, nadawano ją w BBC.
Sir John Morgan nie poprzestał na tym geście. Wraz z Ministrem Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii spotkali się z trzema starszymi członkami Solidarności w brytyjskiej ambasadzie, wywołując protesty przywódcy kraju – gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Spotkanie to było istotne z punktu widzenia dawania przykładu, innym odwiedzającym Polskę zachodnim politykom, aby czuli się zobowiązani do naśladowania, udaremniając próby reżimu i marginalizacji ruchu Solidarności.

Inwencja warszawiaków w hołdach dla cudzoziemców jest więc nieograniczona. Zacząłem ostatnio trochę inaczej patrzeć na ten fenomen, ponieważ przejrzałem Katalog Znaczków Pocztowych i zauważyłem, że wielu przedstawionych na nich postaci wciąż nie ma wśród stołecznych patronów (Puszkina, Gogola, Victora Hugo, Awicenny...) Możemy więc pewnie oczekiwać dalszej internacjonalizacji.

Na koniec spojler dotyczący kwietniowego posiedzenia KNM. Tytuł zatrąca o clickbait, ale warto przeczytać o kolejnych dowodach słuszności tezy o konsekwencji w honorowaniu w Warszawie kawalerów Orderu Orła Białego. Geremek miał być pierwotnie patronem parku przy WIML, ale radni otrzymali fałszywą wiadomość, że jest już patronem czego innego i zrezygnowali z tego pomysłu. Zupełnie zaginął za to wniosek o nadaniu ronda w rejonie ulicy Kopernika imienia Tadeusza Mazowieckiego. Patrząc na wnioski nazewnicze procedowane na ostatnich sesjach, z których niektóre trafiły pod obrady Zespołu Nazewnictwa Miejskiego cztery lata temu, staram się tym faktem nie niepokoić...

Całość protokołu znajduje się na stronie warszawskiego BIP.

środa, 5 kwietnia 2017

Cmentarz Garnizonowy i Oliwski w Gdańsku

Z grubsza rzecz biorąc, Gdańsk ma swoje Powązki (Srebrzysko) i swój odpowiednik warszawskiej "Wólki" lub krakowskiego Cmentarza Batowickiego (Cmentarz Łostowicki). Nie ma zaś swojego "Salwatora", czyli względnie niewielkiej nekropolii, na której spoczywa pokaźne grono wybitnych jednostek, chyba że potraktujemy tak...cmentarze blisko związanego z Gdańskiem Sopotu. Nie zmiana to fakt istnienia w dzielnicy Chełm cmentarza zwanego Salvator Nowy od ewangelickiej parafii Zbawiciela, która zainicjowała jego powstanie. Spoczywa na nim pierwszy polski powojenny medalista olimpijski, bokser Aleksy Antkiewicz (1923-2005). Jednak również w granicach miasta z dwoma krzyżami w herbie można znaleźć ciekawe funeralne historie nie związane z Wrzeszczem...

Wbrew nazwie większość osób pochowanych po II wojnie światowej na położonym blisko Starego Miasta i dworca kolejowego Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku nie miała wiele wspólnego z wojskiem. W latach 1945-61 miejsce wiecznego spoczynku znalazło tam wielu powojennych pionierów, w tym patron niedalekiej ulicy *Łukasz Dziekuć-Malej (1888-1955, kwatera 18), duchowny baptysta, przed drugą wojną światową działacz białoruskiego ruchu narodowego i tłumacz Nowego Testamentu na ten język, Łukasz Dorosz (1897-1954, kwatera 16) - rektor WSP i dziekan Wydz. Elektrycznego Politechniki Gdańskiej oraz przedwojenny wiceburmistrz Ozorkowa i poseł NZR na Sejm Ustawodawczy Stanisław Niewinowski (1892-1955, kwatera 15). Po ponownym otwarciu w 1995 r. dołączyli do nich m.in. kompozytor, organista i dyrektor szkół muzycznych Edwin Rymarz (1936-2008), zmarła na malarię podróżniczka po Afryce Kinga Choszcz (1973-2006, obydwoje kwatera 22) oraz dobrze znany gdańszczanom i turystom jako przechadzający się po Długim Targu pirat Andrzej Sulewski (1945-2010, kwatera 21). Po pewnych perturbacjach, w kwietniu 2012 r. rajcom udało się wyłonić nowego :) Fani sportu powinni pamiętać o brązowym medaliście olimpijskim i wicemistrzu Europy w boksie Brunonie Bendigu (1938-2006, kwatera 21), najlepszym piłkarzu 60-lecia Lechii Romanie Rogoczu (1926-2013, kwatera 17) oraz dwunastokrotnym mistrzu Polski w biegach długich *Janie Kielasie (1916-97, kwatera 13).


Stricte garnizonowy charakter posiada część malowniczo położonego na wzgórzach (choć nie tak wysokich jak w przypadku Srebrzyska) cmentarza przyległa do ulicy Antoniego Giełguda, który...powinien być Ignacym, ale radni obawiają się kosztów zmiany. Służy ona również jako miejsce pamięci ofiar terroru komunistycznego w czasach stalinowskich. W sierpniu 2016 r. na kwaterę 14 były skierowane oczy całego kraju, ponieważ odbył się tam pogrzeb spopularyzowanej przez spektakl Teatru Telewizji z 2007 r. sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK Danuty Siedzikówny "Inki" oraz dowódcy 2 kompanii 4 Wileńskiej Brygady AK Feliksa Selmanowicza "Zagończyka". Zostali oni straceni w więzieniu przy ulicy Kurkowej 28 sierpnia 1946 r. Inny pochowany tam "wyklęty" zidentyfikowany przez IPN to zamordowany w 1947 r. porucznik Adam Dedio, kierownik tajnej kancelarii Marynarki Wojennej i oficer wywiadu organizacji Semper Fidelis Victoria. Innych bohaterów (m.in. Bernarda Myśliwka i Józefa Ratajczaka) upamiętniają tabliczki na murze cmentarnym.



O prawie dwustuletniej historii cmentarza, o której można poczytać na stronie internetowej Zarządu Dróg i Zieleni przypomina kilka monumentów ku czci ofiar dwóch wojen światowych (w tym zmarłych w niewoli jeńców rosyjskich) oraz konfliktów zbrojnych Prus epoki Bismarcka z Austrią i Francją. Niestety ze zniszczeń wojennych ocalało bardzo niewiele nagrobków indywidualnych, w tym dwóch generałów: niemieckiego - Wilhelma Gottfrieda Erdmanna von Felden (1789-1864) i rosyjskiego - Siergieja Jawlenskiego (1850-1929), sędziego wojskowego, który uciekł przed bolszewicką mobilizacją. Na potłuczonych pomnikach zwraca uwagę dużą liczba zniemczonych nazwisk polskich.


Wciąż na cmentarzu znajduje się też pomnik marynarzy krążownika SMS Magdeburg, który w 1914 r. rozbił się na skałach u wejścia do Zatoki Fińskiej. To on miał być celem "kurtuazyjnej wizyty" pancernika "Schleswig-Holstein" w Gdańsku, która rozpoczęła II wojnę światową.

Ciekawostką jest fakt pochowania przy ulicy Dąbrowskiego matki i ojczyma Donalda Tuska. Mylący jest za to napis na grobie doktora historii Pawła Głowackiego. Jego córka Izabela Tomaszewska (1955-2010), szefowa Zespołu Protokolarnego Kancelarii Prezydenta RP, która zginęła pod Smoleńskiem, spoczywa na warszawskich Powązkach Wojskowych. Alternatywą dla braku miejsca na tradycyjne pochówki jest kolumbarium, w którym niedawno spoczęły prochy twórcy pierwszej polskiej prywatnej telewizji Sky Orunia Zbigniewa Klewiado (1949-2017). Początkowo była ona nielegalna, można więc powiedzieć, że to miejsce wyjątkowo przyciąga piratów...

kaplica pogrzebowa na Cmentarzu Garnizonowym

rzeźba "Matka i córka" na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich

Cmentarz Oliwski powstał w 1832 r. Do 1945 r. składał się z czterech części: dwóch katolickich i dwóch ewangelickich. Podobnie jak na Cmentarzu Garnizonowym, nie zachowało się tam wiele reliktów czasów dominacji niemczyzny nad Motławą, jednak na ich podstawie można wywnioskować, że miejscowi Kaszubi przywiązywali dużą wagę do upamiętniania zmarłych. W okolicy kaplicy z 1909 r. znajdują się groby duchownych związanych z katedrą i okolicznymi parafiami. Do najwybitniejszych osób świeckich, które znalazły tu miejsce spoczynku należą (oznaczenia cyfrowe - pasy prostopadłe do budynku administracji i kaplicy, literowe - równoległe):

- Jan Borowski (1890-1966), kierownik Katedry Historii Architektury Powszechnej Politechniki Gdańskiej, 1946-51 wojewódzki konserwator zabytków, przed II wojną docent Uniwersytetu Stefana Batorego, kierował rekonstrukcją majątku w Zułowie 8-9-9
- Romuald Bukowski (1928-92), malarz, grafik, prezes gdańskiego oddziału ZPAP 1970-72 i 1990-92, dyrektor Biura Wystaw Artystycznych w Sopocie, bezpartyjny poseł 1980-82, jako jedyny głosował przeciw wprowadzeniu stanu wojennego 14-A-2
- Stanisław Chomicz (1893-1950), major, komendant Inspektoratu AK Mielec i Obwodu Kolbuszowa, dyrektor Centrali Rybnej w Gdyni 15-2-2
- Bronisław Czerwiński (1907-57) rektor Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie 1953-54, rektor Wieczorowej Szkoły Inżynierskiej, prorektor Politechniki Gdańskiej, matematyk 12-A-16
- Bolesław Drewek (1903-72), brązowy medalista olimpijski we wioślarstwie w 1928 jako zawodnik Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego, po wojnie dyrektor oddziału NBP
- Henryk Gronowski (1928-77), piłkarz Lechii Gdańsk, w 1957 r. zagrał raz w reprezentacji Polski 8-15-9
- Barbara Iglikowska (1908?-95), solistka Opery Poznańskiej i Warszawskiej, dziekan Wydziału Wokalnego PWSM 1957-63 20-2-1
- Jan Kilarski (1882-1951), dyrektor Państwowego Wyższego Kursu Nauczycielskiego w Poznaniu, autor przewodników m.in. po Gdańsku, naczelnik Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego 13-14-9
- Kazimierz Kopecki (1904-84), rektor Politechniki Gdańskiej 1954-55 i 1960-66, doktor honoris causa, dziekan Wydziału Elektrycznego, bezpartyjny poseł 1961-69 29-2-7
- Zbigniew Kosycarz (1925-95), wieloletni fotoreporter "Dziennika Bałtyckiego" i "Głosu Wybrzeża" 6-9-4
- Bogusław Kreja (1931-2002), kierownik Zakładu (Współczesnego) Języka Polskiego UG, badacz słowotwórstwa 7-13-6
- Leon Lendzion (1918-2005), bezpartyjny poseł na Sejm PRL 1961-72, inżynier, pamiętam jego udział jako byłego więźnia w uroczystościach w KL Stutthof 9-1-5
- Franciszek Mamuszka (1905-95), kustosz Muzeum Pomorskiego, autor niezwykle drobiazgowych przewodników, m.in. po moich rodzinnych Żuławach, honorowy obywatel Sopotu, patron alei w Sopocie i gdańskiego tramwaju 4-A-18
- Zygmunt Moczyński (1886-1960), prezes ZG Gminy Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku 1927-33, marszałek Rady Naczelnej Związku Polaków, poseł do Volkstagu 8-10-6
- Zygmunt Odrowąż-Zawadzki (1911-2008), generał brygady w stanie spoczynku (nominacja w 2006), oficer operacyjny 3 Dywizji Strzelców Karpackich, ostatni żyjący oficer dyplomowany w III RP i wciąż jedyny generał WP pochowany w Gdańsku 23-7-3
- Marian Osiński (1883-1974), dziekan Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej 1936-38, pierwszy dziekan tego wydziału i doktor honoris causa Politechniki Gdańskiej, projektant ratuszu w Stryju i rekonstrukcji zamku w Żółkwi 28-A-20
- Brunon Rolke (1897-1971), podpułkownik, p.o. komendanta Okręgu Wołyń AK, komendant placu na Mokotowie w powstaniu warszawskim 19-7-8
- Jerzy Stankiewicz (1923-94), kierownik Katedry Historii i Teorii Architektury Politechniki Gdańskiej, orędownik odbudowy gdańskich zabytków, 13-7-6; co ciekawe, na tym cmentarzu w kwaterze 24 spoczywa również czołowy zwolennik zaniechania ich odbudowy Kazimierz Biszewski (1908-73), główny architekt Wilna 1944-45, docent Politechniki Gdańskiej
- Alojzy Szablewski (1925-2017), kierownik biura konstrukcyjno-projektowego Stoczni Gdańskiej, działacz "Solidarności" w 1980, poseł Wyborczej Akcji Katolickiej 1991-93, wiceprezes okręgu ROP 29-8-8
- Malwina Szczepkowska (1909-77), powieściopisarka, dramaturg, kierownik literacki Teatru Wybrzeże 1948-53, prezes oddziału ZLP 1950-51, z-ca redaktora naczelnego Radia Gdańsk 1960-69 4-C-26
- Jerzy Szews (1925-2016), doktor historii, autor Słownika Biograficznego Ziemi Lubawskiej, honorowy obywatel Lubawy 15-1-12
- Jan Szwarc (1901-88), kierownik Państwowego Pedagogium w Toruniu 1937-39, przewodniczący komisji organizacyjnej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Gdańsku 9-8-13
- Wacław Tomaszewski (1884-1969), kierownik Katedry Architektury Portów i Przymorza Politechniki Gdańskiej, zaprojektował gmachy Akademii Morskiej, dworca kolejowego i Domu Marynarza w Gdyni 8-10-8
- Brunon Zwarra (1919-2018), pisarz (m.in. Wspomnienia gdańskiego bówki), działacz przedwojennych organizacji polskich w Wolnym Mieście Gdańsku 15-10-19



grób architekt Danuty Spisackiej


wtorek, 21 marca 2017

Przegląd nazewniczy 2016/17 - Białystok



2016 rok pokazał, że stolica województwa podlaskiego jest już na tyle mocno zurbanizowana, że może sobie pozwolić na tak oryginalne nazwy ulic, jak Kropelkowa czy Oceaniczna. O najwięcej nazw o roślinnej itp. proweniencji w ciągu ostatnich miesięcy wzbogaciły się Dojlidy Górne. Radni nie próżnowali jednak również pod względem upamiętniania historii Polski. M.in. wybrali aleje w parku Antoniuk jako miejsce honorowania wybitnych miejscowych fotografów: 18 stycznia - Henryka Rogozińskiego (1934-2004), a 5 października- zmarłego w 2014 r. Jerzego Fedorowicza, który był też komendantem hufca ZHP i pierwszy dyrektorem Młodzieżowego Domu Kultury. 21 marca 2016 władze miasta uczciły dwóch marszałków Senatu: wybitny okulista prof. Julian Szymański został wtedy patronem ronda na skrzyżowaniu Produkcyjnej, Gen. Kleeberga i Gen. Maczka, a prof. Andrzej Stelmachowski - przecznicy ulicy Bacieczki. To pierwsza w Polsce ulica nosząca imię ministra edukacji narodowej w rządzie Jana Olszewskiego.


Jak w większości polskich miast, natchnieniem dla radnych była też historia chrześcijaństwa. 30 maja skwer w rejonie ulic Mickiewicza i Miłosza otrzymał za patronkę błogosławioną Bolesławę Lament (1862-1946), założycielkę Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Od 7 lutego 2017 inny zieleniec w Śródmieściu nosi imię ks. Henryka Szlegiera - świątobliwego wykładowcy Wyższego Seminarium Duchownego. Akcentem ekumenicznym było ochrzczenie 5 października mianem zamordowanego w Auschwitz wykładowcy teologii prawosławnej na Uniwersytecie Warszawskim św. Grzegorza Peradze (1899-1942) przecznicy Wigierskiej.


Poza tym 24 października urodzona w niedalekiej wsi Sielachowskie znana przedwojenna aktorka Nora Ney (prawdziwe nazwisko Sonia Nejman, 1906-2003) została patronką przecznicy Skłodowskiej-Curie, a 27 lutego małoletni bohater obrony Grodna przed Sowietami w 1939 r. Tadeusz Jasiński - ulicy łączącej Transportową z Zachodnią. Pozostałe decyzje nazewnicze na przełomie 2016 i 2017 r. dotyczyły dekomunizacji. Białystok jest na razie największym polskim miastem, jakie zmierzyło się z wprowadzaniem w życie ustawy o zakazie propagowania ideologii totalitarnych.

Niektóre zmiany nie wymagają dłuższego komentarza (Zygmunta Berlinga na Józefa Hallera, zabitego przez zbrojne podziemie I sekretarza Komitetu Miejskiego PPR Zygmunta Kościńskiego na Anny Jagiellonki, sowieckiego generała armii Aleksandra Gorbatowa na Jacka Malczewskiego, sekretarz Komitetu Miejskiego PPR i redaktorki komunistycznej prasy Eweliny Sawickiej na Powstańców Warszawy, Armii Ludowej na księdza Jana Twardowskiego, Wincentego Rzymowskiego na św. Jerzego). Jako pomorzanina cieszyna mnie zamiana kosmonauty Władimira Komarowa na Jana Heweliusza. Ulica Wojsk Ochrony Pogranicza otrzymała nazwę Depowa - od słowa "depo", czyli lokomotywownia.

Co ciekawe, ulica Janka Krasickiego nie zmieniła się w Ignacego, lecz żołnierza wyklętego ze zgrupowania "Łupaszki" Feliksa Selmanowicza. Wybitny twórca radiowy Wiesław Janicki (1935-2013) zastąpił Juliana Leńskiego, a bohaterska agentka AK w biurze hitlerowskiego burmistrza Starosielc Irena Zarzecka - Romana Pazińskiego. Swoją drogą w ubiegłym roku władze Białegostoku korygowały kształt ulicy Anieli Krzywoń - czyżby więc nie planowano usunięcia wszystkich patronów związanych z 1 Armią WP? Z urzędowego spisu wykreślono nieistniejącą w terenie ulicę Józefa Ziółkowskiego - KPP-owca, dąbrowszczaka i członka władz PZPR na szczeblu wojewódzkim m.in. w Białymstoku. Biorąc pod uwagę, że ulice Teodora Duracza i Dymitra Gaskiewicza już w 2014 r. przemianowano na Danuty Siedzikówny i Łukasza Cieplińskiego, to już chyba koniec dekomunizacji w stolicy Podlasia.

Warszawskie recenzje nazewnicze odc. 2


Posiedzenie Komisji Nazewnictwa Miejskiego Rady m.st. Warszawy z 8 lutego br. nie przyniosło większych emocji. Nie zatwierdzono na nim żadnej uchwały o nadaniu nazwy. Dominowało procedowanie przedłożonych przez Biuro Geodezji i Kartografii wniosków o przedłużenie lub skrócenie już istniejących ulic. Z naszego punktu widzenia szczególnie interesujące mogły wydać się dwie sprawy: 


Stanisław Biniecki (1907-99) był dziekanem Wydziału Farmaceutycznego Akademii Medycznej w latach 1964-68, specjalistą syntezy chemicznej środków leczniczych, wynalazcą leków Binazin i Bicordin. W Banku Nazw znajduje się też nazwisko pierwszego rektora Akademii, a wcześniej Uniwersytetu Warszawskiego Franciszka Czubalskiego (1885-1965). Być może na kampusie znalazłoby się także miejsce dla jego uczczenia?


Oczywiście kibicuję opiekunom spuścizny Zbigniewa Karpińskiego (1906-83) - projektanta Ściany Wschodniej przy Marszałkowskiej, dziekana Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej 1971-73 i prezesa warszawskiego oddziału SARP. Z góry było wiadomo, że nie będzie on nigdy w tym mieście patronem ulicy, ponieważ jest nim już poeta Franciszek Karpiński. Trzeba jednak pamiętać, że architekci mają ostatnio kiepską nazewniczą passę. Radni Bielan ostatecznie przedłożyli skwer Maryny Falskiej nad uhonorowaniem Józefa Piusa Dziekońskiego. W 2010 r. w Śródmieściu Zygmunt Stępiński przegrał z Samuelem Orgelbrandem. W kwestii parku przy Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej na razie zwyciężyła kompromisowa koncepcja nazwy Żoliborskich Architektów, ponieważ autorzy konkurencyjnych wniosków nie byli w stanie wybrać między Jackiem Nowickim, Haliną Skibniewską oraz Barbarą i Stanisławem Brukalskimi.

Ciekawostka geograficzna:

Domeną nazewnictwa związanego z basenem Morza Śródziemnego, a także Czarnego, były zawsze Stegny...
A propos Stegien coś z cyklu "deweloperska romantyka", który pewnie jeszcze nie raz pojawi się w tej serii:


Doprawdy wyśmienity pomysły na nowe nazwy - połączyć kilka popularnych przymiotników z kilkoma znanymi wszystkim "roślinnymi" rzeczownikami... Ulica Miłorzębu to może i niezły pomysł, ale jestem ciekawy, kiedy radni przypomną sobie o wykasowanych owocowych i warzywnych nazwach jak najbardziej planowanych w tych okolicach. Idę o zakład, że nie prędzej niż za trzy lata, choć chciałbym się mylić.

Na koniec dwa zagrania typowe dla mentalności członków Zespołu Nazewnictwa Miejskiego





Naprawdę nie rozumiem, dlaczego mieszkańcy dzielnicy, która już w latach międzywojennych miała jednoznacznie miejski charakter chcieliby się identyfikować z folwarkiem z zamierzchłych czasów, o którym pamiętają tylko fanatyczni varsavianiści, o ile ktokolwiek. Nie mam też pojęcia, dlaczego eksperci mieszają publiczną ulicę z koloniami na prywatnym osiedlu. To dość groźna deklaracja, ponieważ zdaje się zapowiadać bojkot ewentualnych wniosków o uczczenie Jerzego Kawalerowicza, Janusza Morgensterna i Zbigniewa Zapasiewicza (miejskie zakątki imienia patronów innych kolonii wydają mi się mało realne). Oby radni okazali się wytrwali.

Na koniec pozwolę sobie pochwalić radnych dzielnicy Ursynów, którzy zamierzają niebawem przypomnieć o wybudowaniu ulicy, która miała nosić imię Jana Zumbacha (1915-86). Lotniczych patronów w Warszawie dostatek, ale o tak barwnym i dzielnym wstyd byłoby zapomnieć.

poniedziałek, 13 marca 2017

Przegląd nazewniczy 2016/17 - Bydgoszcz


Siedziba wojewody kujawsko-pomorskiego to jedno z miast Polski, w którym w ostatnich latach pojawiało się najwięcej nowych patronów. 2016 rok nie był wyjątkiem. Nowe nazwy nawiązujące do historii były w nim nadawane głównie w dwóch rejonach: między ulicą dra Stanisława Meysnera (dyrektor sanatorium przeciwgruźliczego w Smukale) a Opławiec na północnych krańcach miasta oraz na terenie dawnych Zakładów Chemicznych "Zachem". 

Poza tym doszło jedynie do czterech interesujących nas "chrztów". Dwa z nich miały miejsce na Osiedlu Leśnym i były związane z wojskowością. 8 lutego 2016 r. skwer między ulicami Dwernickiego i Sułkowskiego otrzymał nazwę Pomorskiego Okręgu Wojskowego, zaś 22 lutego 2017 r. rondo na skrzyżowaniu Modrzewiowej i Sułkowskiego - zmuszanej do niewolniczej pracy w kopalniach w okresie stalinowskim Żołnierzy-Górników

Dwie kolejne nazwy nawiązują do religii. 8 lutego 2016 ulicy między Nowotoruńską a Chemiczną nadano imię zamordowanego w KL Dachau w wyniku eksperymentów pseudomedycznych bł. Franciszka Dachtery (1910-44) - przed II wojną światową wikariusza w Inowrocławiu i katechety w Bydgoszczy, w kampanii wrześniowej kapelana 62 pułku piechoty. Z kolei od 27 kwietnia rondo w Fordonie na przecięciu Wyzwolenia z Orląt Lwowskich nosi nazwę Czterech Ewangelistów.


Prawie wszystkie nowe przecznice w Smukale otrzymały patronów 23 marca. Jedynym wyjątkiem jest ulica dra Kazimierza Styp-Rekowskiego (1898-1983) - wicedyrektora Szpitala Powiatowego i konsultanta wojewódzkiego do spraw chorób wewnętrznych, w której wypadu uchwała zapadła 27 kwietnia. Pozostałe nazwy również w większości mają związek z medycyną, a chodzi o tak nie byle jakie osoby, jak Wiktor Dega (1896-1995) - profesor ortopedii na Uniwersytecie Poznańskim i tamtejszej Akademii Medycznej, pierwszy kawaler Orderu Uśmiechu, członek prezydium PAN, czy profesor Jan Małecki (1902-82), który uczynił z Bydgoszczy czołowy ośrodek polskiej otolaryngologii i w latach 1962-76 był prezesem miejscowego towarzystwa naukowego. Kolejne nowe patronki to Sławomiła Heller (1920-90) - radna, założycielka Poradni Chorób Tarczycy w Szpitalu Ogólnym Nr 1 i Władysława Kieliotis (1903-98) - kierownik Wojewódzkiej Przychodni Matki i Dziecka. Przy okazji uczczono ks. prałata Stefana Brylla (1932-2015) - proboszcza w Opławcu, kapelana sanatorium, historyka.


Uchwała sprzed roku przedłużyła ulicę Bernarda Chełkowskiego - dyrektora Szpitala im. Antoniego Jurasza 1959-62, a przed wojną właściciela cenionej prywatnej kliniki chirurgicznej i ginekologicznej przy Gimnazjalnej. Zmieniła też zasięg ulicy aktywnego w licznych polskich inicjatywach pod zaborem pruskim lekarza Michała Hoppego (1860-1922). Nie wiem, kiedy następnym razem będę miał okazję mówić o Smukale, dlatego dodam, że w tej dzielnicy uhonorowano też zamordowanego przez hitlerowców dyrektora Szpitala św. Floriana Jana Montowskiego (1862-1939) oraz kierującego Szpitalem Miejskim oraz Wojewódzkim Szpitalem Dziecięcym, kapitana w powstaniu wielkopolskim i radnego Edwarda Soboczyńskiego (1890-1963).

Trudno mówić pewnie o bezpośredniej inspiracji, ale wprowadzone 29 czerwca nowe nazewnictwo na terenie dawnego Zachemu (okolice ulic Wojska Polskiego i Hutniczej) przypomina mi Specjalną Strefą Ekonomiczną w Lublinie. Ona również dzięki radnym stała się miejscem przypominającym miejscowe tradycje przemysłu i usług. Lubię takie inicjatywy, ponieważ pokazują ludziom różnicę między przedsiębiorczością a złodziejstwem, której wielu słabo sytuowanych Polaków nie dostrzega, lub nie chce dostrzegać. W Bydgoszczy, gdzie również "pozytywistyczne" nazewnictwo wiąże się z sąsiedztwem parku technologicznego, padło na zmarłego w KL Stutthof wytwórcę mebli i radnego Jakóba Hechlińskiego (1882-1944, pisownia sprzed reformy ortografii w 1936), którego kamienica do dziś stoi przy Podgórnej 5, twórcę pierwszej polskiej fabryki instrumentów muzycznych Juliana Kielbicha (1865-1939), założyciela zakładów fotochemicznych "Alfa" Mariana Dziatkiewicza (1895-1965?) oraz Aleksandra Krzywca - właściciela działającego w branży aparatury gazowej Prodmetalu. 

Upamiętniono także pionierów biznesu narodowości niemieckiej - Theodora Wulffa (1837-1917), zasłużonego dla infrastruktury miejskiej twórcę odlewni żelaza i zakładów maszynowych przy Dworcowej, a także Carla Eberhardta, bez którego warsztatu ślusarskiego nie byłoby fabryki urządzeń dla przemysłu spożywczego "Spomasz". Przedłużono ulicę Ernsta Heinricha Petersona (1843-1905) - właściciela cegielni i młynów, działacza społecznego, którego dziadek Ernst Conrad budował Kanał Bydgoski.

W ostatnich latach bydgoskimi patronami zostało wielu m.in. artystów i sportowców, można więc spodziewać się spadku nazewniczej aktywności radnych, być może jednak czekają nas jeszcze jakieś niespodzianki. Jeżeli ktoś uważa, że ten wpis zachwiał równowagę prezentacji województwa, za około dwa tygodnie pewnie ucieszy go relacja z sierpniowej wycieczki na toruński cmentarz świętego Jerzego, której część zaprezentowałem już na facebookowym profilu bloga :)